Paradise

Aby zapanować nad człowiekiem, trzeba sprawić, by zaczął się bać.

Login:
Hasło:
Zarejestruj się!


Hej, ta notka ma na celu zapoznania was z moim tumblrem, na który staram się codziennie wstawić. Dbam o niego i mam nadzieję, że będziecie zaglądać. Miłego wieczoru wszystkim.

19.02.2015 o godz. 19:31

Perkusiści robią to mocniej, basiści głębiej, wokaliści głośniej, a gitarzyści mają sprawne palce. bad-day jest najlepsza

Tagi: ciekawe
20.11.2014 o godz. 15:32


Oczami Justina :

- Zabiję cię , Bieber . – odwróciłem się w stronę brunetki z talerzem pełnym naleśników .
- Jak to zrobisz to nie dostaniesz jeść . – powiedziałem i obserowałem jak gniewnie marszczy brwi . – A mogę wiedzieć za co ?
- Za to . – odsłoniła szyję i dekolt . Na jasnej skórze widać było małe czerowne siniaki , które zrobiłem jej wczoraj . Postawiłem talerz na blacie i wyciągnąłem do niej ręce . Trzepnęła mnie po dłoni , gdy chciałem dotknąć siniaków .
- Nie przeszkadzało ci to . – wyszczerzyłem się do niej jak głupi , no co krzyknęła:
- To nie jest śmieszne ! – założyła ręce na piersi . Miała nadzieję , że wygląda groźnie , ale jej to nie wychodziło .
- Wczoraj… - zamyśliła się na chwilę . – Nie myślałam .
- Dzięki za komplement . – prychnęła cicho i nawet nie spojrzała w moją stronę . – No nie fochaj się . – przyciągnąłem jej opierające się ciało do siebie i pocałowałem w policzek.-Mam naleśniki . – zaburczało jej w brzuchu .
- Mam nadzieję , że szybko zniknął . – mruknęła i wzięła widelec . Nie miała na myśli jedzenia .
- Zrobię nowe . – odparłem beztrosko , na co oberwałem w tył głowy .

Patrzyłem jak Lily śpi , owinięta w koc z głową na moim torsie . Sam nie mogłem zasnąć , cięgle myślełem nad tym co wydarzyło się między nami . Do tego nie powinno nigdy dojść . To prawda , że ją kocham ale właśnie to sprawia , że jest w niebezpieczeństwie . Mam mnóstwo wrogów , a każdy z nich z chęcią dobrałby się do mnie , nawet przez kogoś kto jest dla mnie ważny . O mamie i Jazzy nie wiedzą , bo obie mają inne nazwisko niż ja . Lily jednak jest już znana w naszym środkowisku jako moja dziewczyna . Nie pozwolę , by ktokolwiek ją skrzywdził nawet za cenę swojego życia .

Tydzień później :

- Lily , musimy jechać . – dziewczyna siedziała w łazience dobre pół godziny , a mi się spieszyło .
- Nie mam siły . – usłyszałem dźwięk otwieranego zamka i wszedłem do środka . Brunetka siedziała na podłodze z głową między kolanami . Była nienaturalnie blada .
- Co się dzieje ? – dziewczyna nic nie powiedziała , tylko rzuciła się do sedesu i zwróciła swoje śniadanie . Przytrzymywałem jej włosy i zastanawiałem się co zrobić . Plan był taki : wracamy do Los Angeles i lecimy samolotem o 18:45 do Nowego Yorku .
- Nie wiem . – wstała , po czym umyła zęby .
- Wiem , że może być ci trudno , ale musimy jechać . Dasz radę ?
- Tak . – nasze bagaże były już w samochodzie . Widziałem jak Lily z tęsknotą spogląda na mały domek .

Parę godzin później :

- Trzymaj się mnie . – mocno ściskałem ręke dziewczyny przeciskając się przez tłum ludzi na lotnisku .
- Łamiesz mi palce . – jękneła z bólu , a ja poluźniłem uścisk . Nie chciałem zrobić jej krzywdy . – Muszę do łazienki . – papatrzyłem na nią z niedowierzaniem . – Kup bilety , a ja zaraz wrócę . – zgodziłem się na to z lekkim niepokojem .

Oczami Lilian :

Wyszłam z łazienki i rozglądnełam się po korytarzu . Poczułam się dziwnie , gdy odkryłam że jestem tu sama . Po chwili z toalety męskiej wyszedł czarnoskóry mężczyzna . Nie chciałabym spotkać się z nim w jakiejś ciemnej uliczce . Jego wzrok spoczął na mnie , a wargi wykrzywiły się w wrednym uśmieszku . Patrzyłam przerażona jak wyciąga broń spod kurtki i celują nią we mnie .
- Krzyknij , a wpakuje w ciebie cały magazynek . – zagroził i podszedł do mnie . Boleśnie złapał mnie za ramię i pociągnął za sobą . – Będziesz grzeczną dziewczynką i pójdziesz ze mną . – rozglądałam się szukając w tłumie Justina , ale znalezienie go w ciżbie ludzie graniczyłoby z cudem .
- Czego ode mnie chcecie ?
- Nie chcemy niczego od ciebie . – jego czarne jak noc oczy spoczęły na mnie . – Chcemy Biebera .

Oczami Justina :

Nasz samolot odlatywał za dwadzieścia minut, a Lily nadal nie było. Martwiłem się i już miałem do niej zadzwonić , ale mój telefon był szybszy . Na wyświetlaczu pojawił się nieznany numer . Przejechałem palcem po ekranie i odebrałem połączenie . Przez chwilę było cicho , a potem usłyszałem płacz , którego nigdy bym nie zapomniał . Lily szlochała jakby właśnie zadawono jej okrpny ból .
- Bieber , mam nadzieję , że przywitałeś się ze swoim aniołeczkiem . Jak mogłeś usłyszeć Lilian nie była zbyt pomocno , więc musiałem jak ukarać .
- Malik . – Zayn Malik , najgorszy z ludzi , z którymi do tej pory miałem doczynienia. – Jeżeli jeszcze raz ją tkniesz , to będziesz błagał o śmierć . – zgrywałem twardego , choć czułem się jak mały zagubiony chłopiec .
- Jeżeli spełnisz nasze warunki to dla słoneczka się nic nie stanie . A jeżeli nie , to … Jest wielu facetów , które chciałoby przelecieć tę ślicznotkę . – zakląłem paskudnie i walnąłem pięścią o ścianę . Ludzie przechodzący obok , patrzyli na mnie z pewnym niepokojem w oczach .
- Jakie warunki ? – warknąłem , żałując że nie mam przy sobie broni .
- Za dwa tygodni chcę widzieć cię na plaży przy domu Andie . O 20. Pamiętasz słodziutką Andie , prawda ? Dziewczyna brata Lucasa , która została z 3-miesięcznym synkiem , bo sprzedaliście dla jej chłopaka brudny towar .
- Pomagasz dla Lucasa ? – nie spodziewałem się tego . – No tak , zostałeś nic nieznaczącym trybikiem w jego gangu . Czyżby twój się ciebie wyrzekł ? – kpiłem z niego nie dbając o nic .
- Twoje złe zachowanie będzie karane . – powiedział , a potem usłyszałem krzyk Lily . Przełknąłem śline , przeklinając w duchy swój długi niewyparzony jęzor .
- Pamiętaj Justin , dwa tygodnie . I 25 tysięcy dolarów . Do zobaczenia . – płacz Lily pozostał ze mną , nawet wtedy gdy umilkł w słuchawce telefonu .

Oczami Lilian :

Moje ramie krwawiło , ciemnoczerwona ciecz brudziła biały materiał bandaża niechlujnie owiniętego wokół ramienia . Pokój w którym się znajdowałam miał jedynie materac leżacy na gołej podłodze , mały stolik i krzesło . Żarówka dawała mdłe światło . Oparłam głowę o ściane i starałam się ignorować ból przeszywający całe moje ciało . Na dźwięk przekręcanego klucza w zamku zerwałam się i oparłam o ścianę w najdalszym kącie pokoju . W wejściu zobaczyłam młodą dziewczynę o dużych i smutnych orzechowyc oczach z blond włosami związanymi w wysokiego kucyka .
- Spokojnie . – patrzyła mi prosto w oczy . W reku niosła dużą czarną torbę . – Nie zrobię ci krzywdy . Jestem pielęgniarką i przyszłam tu żeby opatrzyć ci ranę .
- Andie , przestań cackać się z tą suką . – Cher weszła do pomieszczenia z wrednym uśmieszkiem na czerwonych wargach . Blondynka odwróciła się w jej stronę z niechęcią wypisaną na twarzy , a ja nadal nie rozumiałam o co tu chodzi . Cher tutaj ?!
- Wynoś się z stąd idiotko . To jest mój dom . – powiedziała z naciskiem i zatrzasnęła jej drzwi przed nosem . Podeszła do mnie powoli i zaprowadziła do krzesła stojącego przy małym stoliczku . Odwinęła bandaż i odsłoniła ranę .
- Może trochę szczypać . – ostrzegła i polała to dokładnie środkiem bakteriobójczym . Syknęłam , a do moich oczu napłynęła nowa porcja łez . Potem dokładnie wszystko owinęła świeżym bandażem . Na stole zostawiła butelkę wody i pojemnik z chińszczyzną .
- Mam nadzieję , że będzie ci smakować . – uśmiechnęła się przepraszająco .
- Ty jesteś Andie ? – mój głos zabrzmiał obco i dziwnie .
- Tak . Wiem , że jesteś dziewczyną Biebera . – zatrzymała się na chwilę . – Nie jestem na was zła , Brandon był ćpunem i w końcu by tak skończył . Uwolniliście mnie od człowieka , który znecał się nade mną . Gdyby to ode mnie zależało nigdy bym nie planowała zemsty . Ale Lucas jest inny , bardziej zawistny . – jej szczerość bardzo mną wstrząsneła . Malik przedstawił mi całą historię . – Mogę ci jednak obiecać , że już nikt cię nie skrzywdzi . – wyszła , a ja jeszcze długo patrzyłam na drzwi , pewna że za chwile wejdzie i powie , że to był zwykły żart , ale nic takiego się nie stało . Popatrzyłam na jedzenie , a potem wzięłam pudełko do ręki .
Justin przyjdzie , ja muszę tylko przeżyć . Dwa tygodnie później :
Oczami Justina :

Stałem w gotowości , słuchając i spinając mięśnie na najmniejszy szmer . Pod kurtką miałem ukrytą broń , ale nie użyję jej jeżeli Lily będzie z nimi . W torbie miałem 25 tysięcy doloarów, ale wiedziałem , że tu nie chodzi o pieniądze .
- Bieber , jak miło cię widzieć . – odwróciłem się , powstrzymując odeuch wyjęcia broni i wycelowania jej w napastnika . Przede mną stali Zayn i Lucas . Mogłem się założyć , że w ciemnościaach , czeka jeszcze paru ich ludzi . Ze mną też byli , gotowi na to by zareagowac , gdyby sprawy obróciły się przeciwko nam , a tak będzie na pewno .Po chwili dostrzegłem za nimi dwie postacie : Cher i Lilian . Mój skarb miał związane ręce i był chudszy niż wczesniej, ale mimo tego wyglądała dobrze .
- Masz pieniądze ? – patrzylismy na siebie z wyczekiwaniem . Podniosłem pakunek do góry , a drugą ręką wskazałem na Lily .
- Najpierw ona . – warknąłem w jego stronę .
- Cher , daj mi ją . – brunetka przyprowadziła ją do niego , a on objął jej drobne ciałko ramieniem . – Pieniądze .
- Dziewczyna. – mierzyliśmy się nieprzyjemnymi spojrzeniami , a w końcu on puścił ją i popchnął w moją stronę . Puściłem torbe i złapałem Lily nim przerwróciła się na ziemię . Nie spuszczałem wzroku z grupki ludzi stojącej naprzeciw mnie . Lily wtuliła twarz w moją koszulkę i szlochała . Nie puszczając jej , kopnąłem torbę w ich stronę .
- Jesteś głupi Bieber , jeżeli myślisz , że daw wam odejść . – Lucas wyciągnął broń i odbezpieczył ją . Celował w nas wraz z Malikiem . – Pocieszę was : umrzecie razem . – gdy rozległ się pierwszys strzał upadłem na ziemie i przetoczłem się kawałek dalej . Moja grupa tylko na to czekała . Chris , Ash i Alfredo wybiegli z ukrycia i zaczęli strzelać .
- Nic ci nie jest ?
- Chyba nie . Tylko siniaki … - nie dokończyła , bo nakryłem jej usta swoimi .
- To może być nasz ostatni pocałunek . – ostrzegłem ją , a ona przyciągnęła mnie bliżej .
- Masz przeżyć , idioto . Rozumiesz ? – w jej oczach dostrzegłem łzy , ale nie miałem już czasu . Zerwałem się na równe nogi wyszarpując broń i odbezpieczając ją . Musiałem dopaść Lucasa , tylko zabicie go mogło zakończyć nasze problemy . Strzeliłem w kierunku dwóch obcych mi facetów , jeden z nich oberwał w ramię , drugi zdążył się uchylić . Za nimi stał Lucas , z przerażeniem w oczach . Zawsze wolał chować się za kimś , niż walczyć fer . Kula świsnęła parę centymetrów od mojej głowy , ale celnym strzałem powaliłem drugiego goryla , broniącego jego nędznego życia . Przez chwilę patrzyliśmy sobie w oczy , a potem strzeliłem. Dostał prosto w swój pusty łeb i upadł na ziemie . Trysnęła krew . Jeszcze pomogłem dobić paru ludzi z jego gangu . Żałowałem , że nie mogłem zając się Malikiem .
- Justin tu ! – pospieszyłemw stronę , z której krzyczała Lily . Dziewczyna klęczała obok postaci leżącej ziemi . Piasek wokół zrobił się ciemny od krwi . Przyciskała materiał swojej koszulki do rany brzucha .
- Chris … - upadłem na kolana przy moim przyjacielu i patrzyłem jak obserwuje gwiazdy . Życie uciekało z niego coraz szybciej , a ja nie byłem w stanie nic zrobić .
- Siema stary . – próbował się usmiechnąć , ale z jego ust wypłynęła krew . Poczułem jak łzy spływają na policzki . – Przekaż jej … Powiedz Emmie , że … Kocham ją . – wydusił , a jego oczy zrobiły się całkiem szklane , a pierś przestała wznosić się w oodechu . Umarł .

Został jeszcze do napisania epilog .
Nie wiem , czy moje opowiadanie się wam podobało . Mam nadzieję , że tak i nie zanudziłam was za bardzo .
Może ie jest to idealna opowieść o miłośc , ale ideały nie istnieją więc po co o nich pisać ?
I najważniejsze pytanie :chcecie kolejne opowiadanie z typu fan fiction ? Nie obiecuje , że będzie ono o Justine Bieberze . Wypowiedzcie się na ten temat , ok. ? Zależy mi na tym , by oznac waszą opinię .

killme
Tagi: killme
09.08.2014 o godz. 09:49


+18 czytasz na własną odpowiedzialność . Od tej pory w rozdziałach będzie pojawiać się sporo scen erotycznych . Nie w każdym , ale po prostu będzie tego dużo. Jeżeli ktoś nie chce , to niech po prostu tego nie czyta .

On chciał mnie zostawić , opuścić . Zakochałam się w nim , wyznałam mu to , ale dla niego się to nie liczyło . Bał się miłości , możliwe , że nawet w nią nie wierzył .
- Nie … - mój głos zabrzmiał cocho i słabo . Gardło bolało mnie , czułam się jakbym w środku miała papier ścierny .
- Tak będzie dla ciebie lepiej . – puścił mnie i odsunął się o parę kroków .
- Wszyscy mnie zostawiają . – mówiłam szybko , by nie stchórzyć przed powiedzeniem prawdy . – Najpierw byli to ludzie , którzy mnie spłodzili , potem kolejni ludzie w domu dziecka . Brali mnie do siebie na parę tygodni , a gdy budziłam ich w nocy częstymi koszmarami i płakałam , to nie radzili sobie i mnie oddawali . Mówili , że jestem słaba psychicznie . – wpatrywałam się w swoje dłonie , z krótko obciętymi poznokciami i paroma piegami na lewej dłoni . – Potem zostawił mnie Jace , wolał bardziej doświadczone i chętne dziewczyny . Nic dla niego nie znaczyłam . Cher , który była moją „przyjaciółką” okazała się zdradziecką suką bez uczuć . Teraz ty … - odetchnęłam głęboko , wściekła na siebie , że głos mi drży . – Nigdy dla nikogo nic nie znaczyłam , zawsze byłam sama . Nikt nigdy nie powiedział mi , że mnie kocha , ja też nikomu tego nie mówiłam . Dopiero niedawno zdecydowałam się powiedzieć to tobie , choć bardzo się bałam . – zagryzłam wnętrze policzka , aż poczułam w ustach metaliczny smak krwi . – Nie żałuję tego , co zrobiłam . Szkoda tylko , że ty nic do mnie nie czujesz . – Justin usiadł obok mnie i zarzucił na swoje ramiona swoją bluzę . Dopiero teraz uświadomiłam sobie jak bardzo mi zimno .
- Masz gorączkę . – przyłożył mi dłoń do czoła i wstał . Wziął mnie na ręce i mocno do siebie przytulił .
- Właśnie dlatego daję ci odejść ; zbyt wiele dla mnie znaczysz , bym patrzył jak te życie cię niszczy . – wyszeptał do mojego ucha , parząc moją skórę swoim gorącym oddechem .
- Nie zostawiaj mnie . Proszę cię . – mocno chwyciłam go za ramię .
- Obiecuję , że dopóki tego chcesz będę przy tobie . – wniósł mnie do pokoju , w którym się obudziłam i położył na łóżku .
- Śpij teraz , maleńka . – pocałował mnie w czoło i czekał aż zasnę .

Oczami Justina :

Idiota , debil , kretyn … Zastanawiałem się czy którekolwiek z tych określeń pasują do mnie . Obiecałem Lily , że jej nie zostawię . Gdy mówił o tym jak bardzo życie ją zraniło chciałem sprawić żeby zapomniała o tych wszystkich krzywdach i zaczęła nowe życie ze mną . Tak , zakochałem się w niej , co było śmiertelnie niebezpieczne dla nas obu . Ona może nie poradzić sobie w świecie narkotyków , bijatyk , śmierci . A ja zrobię wszystko , by ją chronić. Poświęce nawet swoje życie , by brunetka czuła się bezpieczna . Patrzyłem na słodko śpiącą Lilian . Dziewczyna miała lekko zarumienioną skórę policzków , przez podwyższoną temperaturę . Sam nie spałem przez prawie 24 godziny , ledwo co stałem na nogach . Wyszedłęm do łazienki , gdzie wziąłem szybki prysznic , a potem wróciłem do Lily , położyłem się obok i zasnąłem .

Nie wiedziałem co mnie obudziło , ale pierwszym wrażeniem po przebudzeniu było to , że w łóżku nie spała Lily . Rozejrzałem się niespokojnie po pokoju i zobaczyłem jak drzwi lekko się otwierają i wchodzi moja zguba . Gdy odwróciła się do mnie plecami , zapaliłem lampkę . Mój wzrok przykuł jej kształtny tyłek .
- Nie chciałam cię obudzić . – położyła się obok mnie , a ja poczułem jak bardzo jest zimna .
- Gdzie byłaś ? – przytuliłem ją do siebie , a moja prawa ręka zjechała na jej pupę . Nie mogłem się powstrzymać .
- Na dole . – wtuliła twarz w zagłębienie mojej szyi . Poczułem jak ziewa i układa się wygodniej . – Pić mi się chciało .- Kreśliłem kółka na jej posladku . Lilian zachichotała cichutko . – Długo nie spałeś . – nie zatrzymała mojej ręki .
- Jakoś mi się odechciało spać . – pocałowałem ją w policzek . – Jak się czujesz ? – policzek przyłożyłem do jej czoła , które miało już normalną tempereturę .
- Lepiej . – szepce . Cholera , jest taka piękna . Nawet w mojej koszulce i bez makijażu . Leżymy w ciszy przez około pół godziny , a gdy upewniłem się , że Lily zasnęła poszedłem zadzwonić do Chrisa .
- Hej stary , co z wami ? – odbiera po dwóch sygnałach , jakby wg nie spał .
- Jakoś leci . Załatwiłem nam dwa domy w NY , będziemy pracować z Joshem . Kiedyś już z nim współpracowałem . Uczciwy , ale ostry . Jak spierdolisz sprawę , to masz u niego przejebane na zawsze .
- Dobra robota . Ja z Lily będziemy u was za jakieś dwa tygodnie . – żegnamy się , a ja od razu wracam do łóżka i zasypiam .

Oczami Lilian :

Wyplątuję się z objęć [url=data:image/jpeg;base64,/9j/4AAQSkZJRgABAQAAAQABAAD/2wCEAAkGBxQTEhQUEhQUFBUUFBQUFBUUFBQUFBQUFBQXFhQUFBUYHCggGBolHBQUITEhJSkrLi4uFx8zODMsNygtLisBCgoKDg0OFBAQFCwcHBwsLCwsLCwsLCwsLCwsLCwsLCwsLCwsKywsLCwsOCwsLCw3LCwsKyssLCwrLCsrKysrK//AABEIAMIBAwMBIgACEQEDEQH/xAAbAAACAwEBAQAAAAAAAAAAAAABAwACBAUGB//EADoQAAIBAgQEBAQFAgQHAAAAAAABAgMRBAUhMRJBUXEGYYGRIqGxwRMyQtHwI+EUUoLxFSQzQ2Jyov/EABgBAQEBAQEAAAAAAAAAAAAAAAABAgME/8QAHhEBAQEBAAIDAQEAAAAAAAAAAAERAhIxEyFBUQP/2gAMAwEAAhEDEQA/APn2Y1byslrFNu+mj6dTdl9VOKS5Wv7HPzCr8SSV2tdOjTNWArx4Vbfokcp7GXOdYP8A9kaMtfwR7CMer0pPo4/NmvJad4J8l+5ntrl9L8Lu2Hh/qf8A9M6cpnOyX/oxt5/U1ykajIzkInIMpCpSArOQmUi0mKkyqpJi2yzFyC4q2UbLSFsCNlJMLZRsCs3oy9xc9l3X1LNlBuC4CMIICAuUEBABBIQhRCEIEQICyAgQBQEIQgHiMdCKaSV5b2Su+EdgElHRWe7E42UdGn8V9Lb25l8A48L669fuc57aWxy/5Z+cot+9jbkaX4C6Xd/cy4zXDyS/8X7STZbKJ/0P9TM9rH0nI3/Rj6/VmubMfhaHFRgu/wBTuYrAc4+z+xqJXHnIo2aamGa3TQmdIoQ2LkOlEVJBSpC2NkhUkFLZRjJC2BRlJMvIXIAT5d0FlZ/p7/YsyogCEAgAgKiEIRAQIAlRAoAQIGxAhECQiKCQgSD57wStC1uLTha/N7lsKnd8O+t+ffcyYXCyc4xk3HVau6td6sfiuKjOXBNS1a4k7p67q/JnJttqVaiik/yyai1pqua+o3Kl/SlbbjftZHPwteU4yctVBNrydmdLwrBzvT/zSivfR/JDoj6b4Tg1Rj8ux3+J7Xsvn6GPCwUYqK0SVkuw9VDSNN1a1hFXDR6exFVJKoFZKuXp7Mx1cvly17HUcyk2BwatFozygd+q10uZZ0U9XbsgriyiLlE6kqceaaQjFUYrZgc2SFSNFRCJICs/09/sEE/09/sGxRCBABABIEAgQlAIGwSohAkCIQNggCwbBJYIhA2CB52tZtX0fJrdeaZzsxy60eKCc097br9zpRrprU0YaVtrHllx3xwcFQgoVFKnWu1Hhslq/wBV29l07np/AGAtKc3BxSslxc21v7CMRh4z2vGXXl7HqfDEYqko8SctW+/+1jpOtZsx2ozRZz8xEqZir14R/NNe9/oatSRvddciKqcWWcUo7Xl6fuLl4hS2g/Vk8o14V6HiFuqeVr57Uk9El7sQ85q/5l7InlGvjr1v4hnqy1PM/wDHKvNp+n7DI+IHaziu6Y8ofHXTxte7sInWu2+jMFDMISkru2q3/c0X+J+aujUrNmLTlcRJDoIVMIpPePf7Fmis949/sXZQLACQCACQqBYgQgANiWCVEsSwUErIBsSwbASxLBsGwRLADYgHklg5cndF6cZLmWo1WtBs5KS6M8j0HUK99Hv8xmHxLpzTTafXqYIVNdrD6iuroarr4jMJz3k2u+nyMcqgjDVuTLV421WqGt8i5huZoTuaIoNCiMkmLkw1gSkJnMvIzVGFis5jsJjpQae66PYyXJIulmvV4TERqK8X3XNF66+Z5TD1nF3R3aWIuk73vy6HSV5+uMPnvHv9hoib1j3HmmMCwCwBoBAi6taMd2kNDCHKxGeQjotTgZh4jne0dhpj2xDw+E8TzX5tTrQ8QrflpdGtTHo7BRxcH4ghOaj109TtRd9gxgkCFFQLFkiIJUAhYgHj7kb5r1MGFxPEtTQ/Lmjy49LetY6biqXFfoDBQnb4lb7mtRsRqclSvsh1NO1mDiJxBucyGQikFzFcQLhpZyAyrYOIKEmZashtSZkrTKFSqCa1crJmdu7NSGuhSmbcLXcX5HIpSNlOqMPqvROunwNPS5ugzzdCR0qGNaVrIeTlf8r+OpYVWrxj+ZpGWrjJNaKxxqGL45Wa9fM1q8/5f1tzXNXG3AtH+o89iq0pO7bZ0MyltFbbnPqRJpeZGcxYzVnRnHQ5lRamoxWZFp1XYtJCaqNOVNwmJcX6nsskze0mpyuns39Dw0Ym3D1BSfb6rRqqSumNSPD5HmkoOKb02PaUcTGWz3ErNmG2DYKQbGtZVCWsADwMMFd3joufQ6dKko/uBaBueXXsnJrmUbKgbDazZLlOInEFXcirkUkykpFQ1zEyqCp1REqpcDqlUyVZhlIz16hcNUqTJCIjiHQkaS1rhAcqIunIcpkWNmDpaamu6Rz6NV3sjoUaHUwulQk5JrkGUIQWi1NXBozFLCt7s0WsVeVzLUR2oYJLfUy43CW2DNjm1Voc+cTpTjozFVRqMVlsr2FVqQ+MU0+qF3umac7GanoGTsyzW5So9isOhhKmx7PItbNHgqUj3nhOXwmf1b6elSDYliyNuStiF7EKPGE4hTmTjPI9xvECTFcZOIqrNg4irZS4NMchFWoVqVUkY1SlWemkOvN+SNYluM+KxrekfcTSrNb6ndo5VFLVHHxlLgnwq76WRqWVztq0KreyZnxVOb5ad/qdDC0npdO3sdVYJONlrfmy7IltrybqWG0qp34ZRHaSRyM6wn4Uk4q0X9UJV0ylUHqVzmUMQdHDyvoG46uUx58zrQOfgadkboGW4a0LkMuZ8TPRlkLV1IVWVznUMdxKSWjW/c0YHEqas91uXGdIxdDS5xcdujvYx8ji4ujcRmufS0v/ADf+IpKVmWhNKbT2aDZXaZpzrPVkhbqJjK1BrsZ+BmnOteEgmz3GQUOBp3PH5RRTdnofR8ky3iiraOxm+z8dKhqOUTTQyySXJknhpLdM05s9iF2iAfOlIPEZvxAOoeePa1cZOIzKqSVdIuGtDmIrYlLuKvKW2hswuES336lZvRGFwjqO89uUV9+p1vw1HpoWukkZ6+IS1bJWT4VLkjgo34ramfDVE9TbxaaO5JMLSKtk1fmXnRsm49NilXC3mpN7aJcjoU4OwPxyHipcPwwd/M5WfzvSTa14l6Pmeir0fh7Hm8+xkeBwe7aa8rO5vn2lcGNQ7WRXk2+hxZq9lE9LktDhp922b6Xj3jtYY1HNp1bavY1/i3M47muRjxcytTFWdgThxrQqWODwcEpTT3lZruXnXdOspLaW42vhtdepbHYNyS6o05Y6FSV9TDX2Zq2Sv0RixM9GZrTiTp7l5LSL8v7F7aPuKxFTZLkVyrVOVkZZLXYFWre3kPo6j0ntoyqD41bql7s+wZDTSguTSSPmnhnD3rRuuaZ9XwaXLmWMdN0S1xaLamsYFwXRexAakIPg064v8d8kIhFtmulh2cvp6PK0IqT5+xroYdLc1YTDq2xsjhF0M2jPh7I0ObfLQksIuSf2K0Z20enfoQNhh5PdhjglfXXvuMhi46aorPMYdUX7DFhF2NEMPZctPcVhpTn+SEmutrL3ZtjllZ7u2uxcqbCdFu7MtUkraP2GzySV05PXudHBZTbVpeVyzhPJy8Jl8p6y0T67jo+HaC/7anLrJX+p6BYeK31/nQVVr8om5MTdefzDJ4xpyajFdkkcKCSVj2lRX31ObisnhLZNPy/YWNcdY8rVnpbqPy6re8XutuxrxPhmp+mSfyZgnlWIpyT4G+rWv0GPRO+bG7DW4352sa/w7a9TzqrSjNOz31RuxuafD8Kbb+QxfOYGaYiKt1RzFm1mlJWTEVKc5bq3cTPLpNbmpHDrv+OtLFxelzJiGYKuDno+hWcZvQl4Z+VWtKyYKdpW7BrUnYrSjYZibqShqbMBRvJLqUUEzqZLQvUVlfXba5DHpMDl1pRkltY91hY6LsYsFhUor4beR0oI1jlauiyAgoqDdkJYgHxilg0tbGunSS3IqisitO8n5Hmeg+KtsOpzGU6HUTXh05kGni0FTwaa8x+HpGqjTuzUSuBhvD1SpPTSPVnqMt8M0qeslxS6y2XodLDxdtFbzNMaK569ztI52hC20VftsXjSb3dvJfuR1UhUsT0A0KCiLniehmcmwWBgzqNlVEZGm2NjTS82FLhSv5dy1ktl6v7Dfw2xkcL1AycA6nh7myGHSLqINc+rk9Of5oJvrsVhkdOP5YpfzqdO5Cpri1shi9VGPqcLF5VHia4UrdNj3FhX+HjvYqa+eYjLbcjLUwSXI+jYnL4z8jNQymKfxRTvz/sXR82rYK/LQyf4K7sj6pW8PU3srfzocyfhjXS30IS48fgfDsptLW3VansMs8J0YWcryfVtq3ZI6OByng5tdmdWFMYm1WhS4VbX1HoNhfFqVDYlou4UuvsFIgNgE9SDEfGMJDilqdijHbkY6ENuj3OjSg/Q8z01eTSVxdP4nfkCpq7DadKwQ+nE62X0I24n8zlYdcTsjtU4xild3Z15jHVPdboripyfNhUm9lZF44fqbZJirjoUGaKcOiGqIw0iOHHRoLoMRLjAFBFkiJFiiJBRA2IAEKDYpoJBaLWJYJoEsFEAkUWuAMY9SorZsMadv3GJexL9AKcIFTHJAnoAupG/T1KUIK+92vRFmvV8kPo0rfcIjDFF4rUnCBTgIOsQD5Bhtv51Ndd6ewSHl5ehWgPnsQhb7D8ue51sMiEO0c63ItEBCsnIugEKCwxIQi1cJCFQUQJADFliEALKshCoKCiEAiLshBAZhRCFFkLkEgQI/mNUdgEAMOfcvEhCBTZCEIP/2Q==]Justina[/url]
i chwilę obserwuję go jak śpi . Zmęczenie znikło z jego twarzy , był rozluźniony i spokojny . Wyszłam na korytarz i po paru nieudanych póbach znalazłam łazienkę . Postanowiłam wziąć szybki prysznic , więc rozebrałam się i weszłam do kabiny . Ciepła woda sprawiła , że poczułam się lepiej . Wytarłam się po kąpieli i owinęłam ręcznikiem . Justin już nie spał , gdy weszłam do pokoju . Obserwował mnie uważnym spojrzeniem swoich czekoladowych oczu .
- Dzień dobry , Aniołeczku . – mruknął i uśmiechnął się szeroko . – Ślicznie wyglądasz .
- Bardzo śmieszne . – moja torba leżała jeszcze nierozpakowana , więc zaczęłam szukać w niej ubrań . W końcu zdecydowałam się na
to . Odwróciłam się , gotowa wrócić do łazienki , ale Bieber stał tuż za mną . Nawet nie wiem czemu zaczęłam się cofać , aż w końcu wylądowałam na ścianie . Byłam uwięziona między nią , a szatynem , który patrzył na mnie z poważnym wyrazem twarzy . Nasze usta dzieliły milimtry , a potem zetknęły się w najdelikatniejszym pocałunku . Jego silne ramiona oplotły moją talię . Odsunęliśmy się od siebie , by złapać oddech , a Jus oparł swoje czoło o moje .
- Kocham cię . – wyszeptał , z ustami tuż przy moim uchu . Gdyby nie to , że mnie trzymał pewnie bym upadła . Moje kolana zamieniły się w watę cukrową . W tej chwili zapomniałam o wszystkim co się między nami stało , wszystkie złe rzeczy wyparowały mi z głowy . Liczyło się tylko to , co Justin przed chwilą powiedział . Objęłam go rękoma za szyję i pocałowałam . Gdy nasze wargi zetknęły się , między nami wybuchł płomień . Nie potrafiliśmy zapanować nad swoimi dłońmi czy wargami . Nasze języki walczyły o dominację . Gdy odsunąliśmy się od siebie nie mogłam złapać tchu . Dobrze chociaż , że cały czas trzymałam ręcznik i nie zsunął się on na podłogę . Nie byłam pewna , czy jestem gotowa na seks z Justinem . – Pójdź się ubrać . – mruknął w moje włosy i wypuścił mnie z bezpiecznego schronienia swoich ramion . Nadal z rumieńcami na policzkach wyszłam z pokoju i wróciłam do łazienki . Lustro ukazało mi ładną , ale na pewno nie piękną dziewczynę i dużych ciemnych oczach z czerwonymi plamami na policzkach . Jedyne co poprawiało mój wygląd to szczęście czające się w oczach i uniesionych w górę kącikach ust . Po raz pierwszy od dłuższego czasu czułam , że nie jestem sama i komuś na mnie zależy .

Oczami Justina :

-Nudzi mi się. – mruknęłam rozłożona na kanapie . Szatyn spojrzał na mnie z ledwo co powstrzymywanym usmiechem .
- Mówisz to już po raz 10 . – wrócił do robienia czegoś na swojej komórce .
- Zróbmy coś . – wiem , zachowywałam się jak dziecko , ale nie potrafiłam się powstrzymać . Chłopak westchnął , wstał i podszedł do mnie z usmiechem na pełnych , malinowych wargach. Nachylił się i pocałował mnie w odsłonięte ramię .
- Znam parę … zabaw , które mogą obojgu nam się spodobać . – mruknął , nie przerywając pieszczoty . Przejechał nosem po mojej szyi i znieruchomiał .
- Pachniesz jak czekolada z pomarańczami . – jego dłonie wsunęły się pod moją koszulkę i głaskały skórę brzucha . – Cholernie podniecające . – nawet nie wiem kiedy moje ręce znalazły się przy brzegu jego koszulki i podciągały ją do góry . Jus ochoczo pozbył się jej i to samo zrobił z moim ubraniem . Złapał mnie za pośladki i podniósł do góry . Dla „utrzymania równowagi”* oplotłam go biodrami w pasie . Nie chciałam się hamować , on też nie miał takiego zamiaru . Jednak zatrzymał się przy schodach i mnie puścił .
- Poczekaj tu na mnie . – mruknął i sam poleciał na górę . Jasna cholerna , miałam ochotę się na niego rzucić i kochac się z nim na podłodze , a on mnie zostawia i znika . Po około dwóch minutach szatyn zbiega z kocem i winem oraz dwoma kieliszkami . Czy on to trzymał na górzę ?!
- Zaprowadzę cię w miejsce , które zawsze mnie uspokaja . – spletliśmy nasze palce i wyszliśmy na dwór . Słońce powoli chowało się za drzewami . – Załóż to . – mruknął , podając mi swoją bluzę . No tak , miałam iść przez las w samej bieliźnie . Genialna jestem . Zapięłam zamek i ruszyliśmy w stronę drzew . Po około piętnastu minutach marszu ustaliśmy nad leśnym jeziorkiem . Brzegi porastała trawa i gdzieniegdzie kolorowe kwiatki .
- Jak tu pięknie . – oczarowana atmosferą tego miejsca odwróciłam się w stronę Justina . Chłopak zdążył już rozłożyć koc , otworzyć wino i nalać nam go . Podał mi jeden z kieliszków , a sam upił łyk z drugiego , nie spuszczając mnie z oczu . Zrobiłam to samo co on, ale byłam zbyt rozkojarzona , by delektować się smakiem trunku . Domyślałam się po co tu jesteśmy . Chłopak położył się na kocu i pociągnął mnie za sobą . W moim brzuchu latało stado nietoperzy , a dłonie pokrya łcienka warstewka potu , lecz gdy nasze usta zetknęły się całe zdenerwowanie wyparowało ze mnie . Nasze dłonie badały każdy skrawek ciał , nie chcieliśmy przerywać . Bieber z pocałunkami zjechał na moją szyję , robiąc na niej całą serię malinek i przeszedł do dekoltu . Wsunął ręce pod moje plecy żeby rozpiąć stanik , a ja ułatwiłam mu dostęp wyginając ciało w łuk . Po krótkiej chwili moje piersi nie okrywała czarna koronka , a Jus wpatrywał się w nie z zachwytem , po czym pochylił się powoli i wziął lewy sutek do ust . Jęknełam , a on uśmiechnął się i językiem kreślił wokół niego kółeczka , potem przeniósł się na drugą pierś . Zsunął się niżej i całował mój brzuch , wnętrze uda . Obserował każdą moją reakcję , a moje jęki sprawiały mu przyjemność . Wrócił do całowania ust , ale mi już to nie starczało . Moje niespokojne ręce zajęły się paskiem u jego spodni .
- Spokojnie kochanie . – mruknął , po czym poczułam jak dotyka mojej kobiecości , a po krótkim masażu łechtaczki wsuwa w nią palce .
- Justin . – jęknełam wbijając mu paznocie w ramiona .
- Uwielbiam jak wypowiadasz moje imię . – pozwolił mi rozpiąć swoje spodnie i razem z jego pomocą ściągnęłam je wraz z bokserkami . Na widok jego przyrodzenia nerwowo zagryzłam wargi , a moje policzki pokrył karmazynowy rumieniec . Justin przetoczył nas i teraz ja byłam na górze . Szatyn złapał mnie za biodra i zaczął poruszać nimi w przód i w tył . Ocierałam się o jego penisa , a on masował moje piersi . Uniosłam się w górę i sciągnęłam majtki . Jus założył prezerwatywę i wszedł we mnie szybkim ruchem . Każde kolejne pchnięcie było coraz szybsze . Nasze szybkie oddechy zlewały się w jedno . Doszliśmy w tym samym momencie , a Bieber oparł się na mnie całym ciężarem ciała , ale nie protestowałam . Czułam się bardzo dobrze . Pogłaskałam go po czole , na którym perliły się kopelki potu . Chłopak stoczył się ze mnie i przyciągnął do swojego torsu .
- Kocham cię . – ułożeni na kocu zasnęliśmy wtuleni w siebie .

Obudziłam się , nie bardzo pamiętając gdzie się znajduję . Dopiero po chwili oprzytomniałam na tyle . by przypomnieć sobie zdarzenia sprzed paru godzin . Jednak Justina przy mnie nie było . Leżałam na kocu , przykryta bluzą szatyna . Podniosłam się i rozejrzałam dookoła . Dopiero po chwili dostrzegłam postać opartą o drzewo .
- Justin ? – mocniej opatuliłam się bluzą . Chłód nocy dawał się we znaki .
- Hej Słoneczko . – chłopak podszedł do mnie i uśmiechnął się odgarniając kosmyk włosów z mojego policzka . – Wyspałaś się ?
- Trochę . – mruknęłam wtulając się w jego ciepłe ciało .
- Wracajmy . Zimno ci . – on był już ubrany , tylko czekał na mnie . Gdy tylko włozyłam na siebie bieliznę i ciuchy zaczeliśmy wracać .
- Jesteś pewny , że nikt nie widział jak my … ? – Justin zaśmiał się i przytrzymał mnie , gdy potknęłam się o jakiś korzeń . Chyba dziś śmiał się częściej niż przez te parę tygodni naszej znajomości .
- Może jakieś zboczone wiewiórki ? – doszliśmy do domy , a Justin wszedł do niego pierwszy i zapalił światła na dole .
- A może jacyś ludzie ? – patrzyłam jak chłopak szuka czegoś w szafkach w kuchni .
- Kochanie , najbliższy dom znajduje się dwadzieścia kilometrów stąd . Mogą być naleśniki?
- Jasne . Idę pod prysznic . – wyszłam z pomieszczenia i skierowałam się do łazienki . Gdy rozebrałam się i zobaczyłam swoje odbicie w lustrze , krzyknęłam cicho . Zabiję go .

Jak podoba się wam rozdział 10 .
Chciałam was powiadomić , że opowiadanie będzie miało 20 rozdziałów .

3 komentarze=następny rozdział


06.08.2014 o godz. 17:38
OneRepublic „Counting Stars”

Oczami Lilian :

Obudziłam się czując dość silne potrząsanie za ramię . Niechętnie uniosłam powieki . Musiałam chwilę odczekać , by cokolwiek zobaczyć – moje oczy powoli przyzwyczajały się do promieni słonecznych wpadających przez okno . Nad sobą zobaczyłam zirytowaną i bardzo przystojną twarz szatyna .
- Masz 15 minut na ogarnięcie się , chcę jeszcze coś zjeść . – warknął w moją stronę i odwrócił się w stronę fotela , na którym leżała jego torba . Nie rozumiałam się co go ugryzło , ale lepiej z nim nie dyskutować . Szybko wzięłam prysznic i ubrałam się . Chłopak siedział na łóżku i zirytowany spoglądał na zegarek .
- Dłużej nie mogłaś . – nie patrzył na mnie , złapał za swoją torbę i wyszedł . Nie pozostawało mi nic innego , jak iść za nim .

Siedzieliśmy w małej knajpie , w niewidocznym od wejścia kącie . Popijałam swoją kawę i obserwowałam ulicę za oknem . Justin jadł jajecznicę z bekonem i uparcie milczał . Oprócz paru pytań wypowiedzianych zdenerwowanym głosem , nie zamienił ze mną ani słowa . Małe miasteczko , w którym się zatrzymaliśmy powoli budziło się do życia . Dzieci wychodziły do szkoły , a ludzie do pracy . Spokojna mieścina , w której nikt nie ma tajemnic . Spokojnie jadłam swojego tosta , na którego nie miałam wielkiej ochoty . Spędziliśmy w knajpie jeszcze 10 minut , po czym Justin zapłacił i wyszliśmy . Bieber zajechał na stację benzynową i zatankował .

Jechaliśmy od dwóch godzin , a ja już miałam go dość . Ciągle narzekał : że musiał mnie ciągnąć , że ubrudzę mu wycieraczki , że musieliśmy zatrzymywać się , bo chciało mi się siku. Od jego docinek robiło mi się coraz bardziej przykro . Oparłam głowę o szybę , starając się wyłączyć i przestać myśleć , o tym kompletnym idiocie , ale było mi coraz trudniej .
- Możesz się wreszcie zamknąć ?! – popatrzył na mnie zdziwiony . – Czy ja się , o to prosiłam? – łzy spływały po moich policzkach , czym chyba jeszcze bardziej go wkurzyłam . – Jeżeli aż tak bardzo ci przeszkadzam , to może mnie wysadź ? – prowokowałam go wzrokiem . Szatyn zahamował tak gwałtownie , że gdyby nie pas bezpieczeństwa walnęłabym głową w przednią szybę .
- Wysiadaj . – odpiął mój pas , a gdy otworzyłam drzwi , prawie wypchnął mnie z samochodu. – Radź sobie sama . – warknął , po czym odjechał . Patrzyłam jak światła Audi R8 znikają za kolejnym zakrętem . Bieber zostawił mnie na drodze w środku lasu . Usiadłam obok swojej torby i rozszlochałam się . Jeszcze wczoraj w stosunku do mnie był opiekuńczy i troskliwy , a dziś wrócił stary Justin , dla którego liczył się tylko on sam . Nie wiedziałam , co mam zrobić . Wątpiłam , że on wróci . Nic dla niego nie znaczyłam .

Ze zmęczenia uginały się pode mną nogi . Szłam już 3 godziny , las nadal wydawał mi się groźny w poświacie księżyca . Słyszałam tylko swój przyspieszony oddech oraz czasami pohukiwanie sowy lub trzask jakiejś gałązki . Pozwoliłam , by torba zsunęła się z mojego ramienia i spadła na ziemię , po czym usiadłam obok niej . Podciągnęłam kolana do klatki piersiowej i oparłam na nich głowę . Łzy znów popłynęły po policzkach niszcząc mój i tak zrujnowany makijaż . Burczało mi w brzuchu , miałam problem z utrzymaniem powiek w górze . Chciałam zasnąć i nigdy więcej się nie obudzić . Gdybym była pewna , że tak się stanie , pozwoliłabym powiekom opaść i otoczyłam się mgiełką zapomnienia chociaż na parę godzin . Strach nie pozwolił mnie na to , bałam się , że coś lub ktoś może mnie zaatakować . Jaka byłam głupia ufając dla Justina . Cher miała rację . Nigdy nie byłam zbyt religijna , ale teraz modliłam się do jakiejś wyższej siły o świt . W świtle dnia czułabym się pewniej , choć starałam się nie zasnąć , to po pewnym czasie wpadłam w półsen . Słyszałam wszystko co się działo . Obudziłam się na dźwięk hamowania samochodu . Podniosłam głowę i zobaczyłam Biebera podchodzącego do mnie . Nie myśląc wiele , wstałam i rzuciłam się na niego z pięściami . Był tym tak zaskoczony , że pozwolił mi na parę słabych ciosów , ale potem unieruchomił mi ręce .
- Ty pierdolony dupku ! Zapatrzony w siebie skurwielu ! – chyba po raz pierwszy przy nim przeklinałam . – Po co wróciłeś ?! Chcesz pobawić się w królewicza na białym koni , który ratuje dziewczynę ? Jedź sobie , dam sobie radę sama ! – zaczęłam kopać go po nogach , ale też je w końcu unieruchomił . Wpadłam w jakiś szał . Miałam dość , a stres paru ostatnich tygodni zrobił swoje . – Nienawidzę cię , nienawidzę , rozumiesz ? Trzeba było mnie zabić.-mój głos cichł , słuchać było nasze przyspieszone oddechy i mój urwany płacz .
- Lily … Lily spójrz na mnie . – złapał mnie za podbródek i nakierował moje oczy na jego czekoladowe tęczówki . – Przepraszam . Źle zrobiłem . Uspokoisz się teraz i grzecznie wsiądziesz do samochodu . Puszczę twoje ręce, dobrze ? – pokiwałam powoli głową , a gdy tylko to zrobił , uderzyłam go z otwartej ręki w policzek . Włożyłam w to całą swoją siłą , chyba mi się to udało , bo jego głowa odskoczyła na bok . Nic nie powiedział , ale gdy na mnie spojrzał jego oczy było ciemne ze złości . Miałam ochotę skulić się i błagać o wybaczenie , ale nie dam mu tej satysfakcji . Patrzyłam twardo w jego oczy , nawet na chwilę nie spuszczając oczu . Justin brutalnie złapał mnie za rąmię i wepchnął na tył samochodu . Uderzyłam głową o dach . Za mną wleciała moja torba . Nim zdążyłam podnieść się i spróbować wysiąść , chłopak zablokował drzwi i ruszył z piskiem opon . Zarzuciło mną , gdy brał ostry zakręt z zawrotną szybkością . Nie potrafiłam się opanować i rozpłakałam się głośno .
- Do kurwy nędzy , zamknij się albo naprawdę to zrobię . – zahamował i odwrócił się do mnie z mordem w oczach i bronią w ręku . Patrzyłam na jego dłoń z spokojem . Justin miał coś co mogłoby skrócić moje nędzne i wiecznie samotne życie . Wystarczyłoby żeby pociągnął za spust i nastałby koniec . Żadnych problemów , myśli , nadziei . Zamknęłam oczy i zacisnęłam pięści , wbijając paznokcie we wnętrze dłoni .
- Śmiało , zrób to . – szepnęłam ze ściśniętym gardłem . Czekałam tylko na wystrzał . Ciekawe czy będzie mnie to bolało , czy może wg nic nie poczuję ? Co jest potem ? Ciemność czy niebo , w którym każde z nas ma to , o czym pragnie od początku swojego życia ? Niecierpliwiłam się i zastanawiałam się czemu on się ze mną bawi . Nie może być już po wszystkim ?
- Nie zrobię tego . – otworzyłam oczy i spojrzałam na szatyna . Nie miał już broni w ręku , siedział z nisko pochyloną głową , wpatrując się w swoje dłonie . Płakał . On nie mógł płakać. Był twardy , bezwzględny , na miejscy serca miał rzeźbę z *obsydianu , której żadne słowa nie mogły rozkruszyć . Tak go postrzegałam . Jeżeli diabeł istnieje to wygląda i zachowuje się właśnie jak Justin Bieber . Tylko że , teraz Justin nie przypominał tego mężczyzny , który mnie uderzył , który pił bez umiaru i nie znał słowa „nie” . Przypominał raczej zagubionego chłopca , który nie rozumiał świata , a najbardziej samego siebie . Chciałam przytulić go do siebie , ale wspomnienie jego gniewu powstrzymało mnie od tego . Bałam się tego jak może na to zareagować . Wyciągnęłam tylko ręke i opuszkami palców starłam łzy z jego policzków . Nie patrzył na mnie , odwrócił się do kierownicy i ruszył . Nie pozostało mi nic innego , jak poddać się jego działaniom . Podłozyłam sobie torbę pod głowę i zasnęłam nim pierwsze promienie słońca oświetliły drogę .

Czułam się jakbym leżała w miękkiej chmurze . Było mi bardzo wygodnie , a nie może być tak w samochodzie .Może Justin jednak mnie zabił i trafiłam do nieba.Przewróciłam się na drugi bok i próbowałam otworzyć oczy . Gdy wreszcie mi się to udało zobaczyłam pokój , jasny od promieni słonecznych wpadających przez duże okno . Nie leżałam na białej chmurce tylko na łóżku , przykryta kołdrą . Podniosłam się do pozycji siedzącej i rozejrzałam się w poszukiwaniu drugiej osoby , ale wyglądało na to , że tylko ja tu spałam .Justin zostawił mnie w pokoju hotelowym , a sam odjechał …Ta myśl spraswiła , że wyskoczyłam z łóżka i otworzyłam drzwi prowadzące na korytarz . Skurczyłam palce u stóp , czując zimno drewnianych paneli . W całym domu? było dość chłodno , a mnie nie chroniła przed zimnem koszulka Justina i majtki . Widocznie to on przebrał mnie i ułożył do snu . Nie miałam na sobie stanika . Cicho poruszałam się otwierając każde drzwi po kolei . Nie byłam w hotelu , tylko w małym domku . Gdy wyjrzałam przez okno dostrzegłam gąszcz drzew . To były nasze przymusowe wakacje . Wcześniej cieszyłam się , że spędzę trochę czasu z szatynem , ale po wczorajszych zdarzeniach miałam ochotę schować się przed jego niebezpiecznym wzrokiem . Z niepewnością spojrzałam na schody prowadzące w dół . Zeszłam po nich i skierowałam się do pierwszego pomieszczenia po lewej stronie . W przestronnym salonie Bieber chodził od ściany do ściany, rozmawiał przez telefon .
- Tak, jesteśmy … Lily śpi … Powiedz dla Emmy , że wszystko z nią dobrze … Widzimy się za 2 tygodnie … Siema stary … - rozłączył się i odwrócił się w moją stronę . Stałam niepewna , co mam zrobić i jak ON się zachowa . Czułam , że się trzęsę , ale nie potrafiłam tego opanować .
- Obudziłaś się . – patrzyliśmy sobie w oczy . Nie mogłam tego wytrzymać , byłam gotowa wybaczyć mu wszystko . Łzy spłynęły po moich policzkach , a ja odwróciłam się i trzymając się ściany zawróciłam , by wrócić na górę , schować się gdzieś przed jego wzrokiem i spróbować logicznie pomyśleć . – Lily , proszę poczekaj . – złapał mnie za ramię , gdy wchodziłam na pierwsze stopnie . Byłam cicho , nie wydawałam najmniejszego dźwięku . Moje serce i tak rozpadało się na milion kawałków, wielkości ziaren piasku .
- Zostaw mnie Justin . – próbowałam wyrwać mu się , był za silny jak dla mnie .
- Przepraszam cię . – objął mnie w tali i przyciągnął do siebie . Nie pozostało mi nic innego jak zrobić to samo . – Nie powinnienem ci grozić , zostawiać cię samej i znęcać się nad tobą . Nie powinienem nalegać na nasze spotkania i wciągać w bagno , w którym sam tkwie . Lily , zrozum … Nie jestem chłopakiem godnym zaufania , grzecznym i spokojnym . Puszczają mi nerwy , nie potrafię się opanować , a dla moich bliskich grozi śmierć . Kiedyś spotkasz faceta odpowiedniego dla siebie , ale to nie jestem ja . Spędzimy tu 2 tygodnie , a potem nasze drogi się rozchodzą i … Nigdy się nie zobaczymy . – patrzyłam na niego w osłupieniu .

Jak myślicie , jak Lily się zachowa ? Będzie zadowolona z obietnicy Justina , czy spróbuje namówić go do zmiany decyzji w jej sprawie ?
Justin kocha Lily , ale czy to wystarczy żeby uratować dziewczynę przed jego życiem ?
I najważniejsze: czy Justinowi i Lilian uda się być razem ?


04.08.2014 o godz. 11:02
Trochę +18 , czytasz na własną odpowiedzialność =)


Paramore „I cought myself”

Oczami Justina :

Obudziłem się , a moja ręka powędrowała na miejsce , gdzie powinno leżeć ciało brunetki . Lily nie było . Podniosłem głowę , mając nadzieję , że siedzi na parapecie czy przy biurku , ale byłem sam w pokoju . Dopiero po chwili przypomniało mi się , że widziała mnie z tą … Amy , Ali , Amanda to na pewno było coś na A . Była dopiero 8 , chyba po raz pierwszy od czasów szkoły jestem tak wcześnie na no gach . Zszedłem na dół w celu zrobienia sobie kawy i zjedzenia czegoś . Zaskoczył mnie widok drobnego ciała okrytego kocem . Ciemne włosy rozsypały się po poduszce , a dłoń zaciśnięta w pięść zwisała z kanapy . Podszedłem do niej starając się być jak najciszej . Odgarnąłem kosmyk włosów z jej policzka. Płakała przez sen . Musnąłem ustami jej czoło i wstałem . Wziąłem ją na ręce i skierowałem się ku schodom . Była tak zmęczona , że nawet się nie obudziła . Ułożyłem ją na łóżku . Z jej zgrabnych nóg ściągnąłem jeansy , zostawiając ją w majtkach i koszulce . Popatrzyłem na nią ostatni raz i wyszedłem .

Siedziałem na kanapie oglądając komedię . Nie mogłem skupić się na fabule filmu , co raz zerkałem ku schodom . Chyba pierwszy raz miałem ochotę , wytłumaczyć się ze swojego zachowania . Byliśmy sami , chłopacy pojechali oddać pieniądze z dilerki . Pewnie będziemy mieli z tydzień spokoju , a potem znów to samo . Czasami mam wyrzuty sumienia patrząc na nastolatków , prawie dzieci , które okradają rodziców , sprzedają swe ciała byle tylko zarobić na dawkę narkotyku . Ten wyraz błogości na ich twarzach , gdy mnie widzeli . Nikt nie może sobie wyobrazić ile żyć mam na sumieniu . Wściekły , wyłączyłęm telewizor i poszedłem na górę, gotowy obudzić brunetkę . Nawet nie wiem , dlaczego byłem aż tak wkurwiony . Lily siedziała na łóżku , z głową na kolanach ; płakała .
- Hej Słoneczko , co się stało ? – objąłem ją w pasie . Próbowała mnie odepchnąć , gdy nie odpuszczałem , uspokoiła się i pozwoliła bym ją przytulał . Po pewnym czasie uspokoiła się .
- Puść mnie . – wyszeptała cicho . Zrobiłem to , o co prosiła . Żal mi się jej zrobiło , gdy tak siedziała zapłakana i smutna . Musiało stać się coś bardzo złego skoro tak zareagowała .
- Opowiesz mi co jest ? – odwróciła wzrok . – Maleńka , spójrz na mnie . – poprosiłem . Westchnęła cichutko i popatrzyła w moje oczy .
- Jak tam wczorajsza dziewczyna ? Dobra była ? – wstała , zaczerwieniła się , gdy zobaczyła , że nie ma na sobie spodni .
- Między nami do niczego nie doszło . – byłem spokojny , choć w duchu zadowolony , że Lilian jest o mnie zazdrosna .
- Nie wierzę ci . – wyszła z pokoju .

Lily wróciła po 15 minutach owinięta jedynie w biały , puszysty ręcznik . Spodobał mi się jej strój , ale nic nie powiedziałem .
- Czego się tak szczerzysz ? – zły humor jej nie przeszedł . Pokręciłem rozbawiony głową .
- Podoba mi się twój skąpy strój .
- Wyjdź , chcę się ubrać . – pokazała ręką na drzwi i czekała z jedną brwia uniesioną w górę .
- Nie .
- Justin , nie mam humoru . Wczorajszy dzień nie należał do udanych , więc możesz zabrać ten swój sexwony tyłek z tego pokoju , chociaż na pięć minut ?
- Kotku , nie musisz się wstydzić . Widziałem cię prawie nago .
- Właśnie , prawie – złapałem ją za kraniec ręcznika i przyciągnąłem do siebie .
- Bieber …
- Collins … - zaśmiałem się i pocałowałem ją w słodko zmarszczony nosek . – Nie bądź na mnie zła , miedzy mną , a tą panienką nic nie zaszło . – wzrok szczeniaczka powinien na nią podziałać . Widziałem jak mięknie .
- Okej , wierzę ci . – moja dłoń znalazła się na jej nodze z tyłu i spokojnie sunęła w górę.- Ale to nie znaczy , że masz mnie obmacywać . – zatrzymała moją dłoń , ale nie mogła powstrzymać ust . Zaatakowałem jej wargi , wsunąłem język do wnętrza . . Jękneła gardłowo , czym bardziej mnie podnieciła . Ułożyłem ją pod sobą na łóżku , ręcznik rozsunąłem się ukazując jej spore piersi . Zjechałem z pocałunkami niżej , wargami pieściłem jej sutek , przeniosłem się na drugi . W moich spodniach brakowało miejsca , chciałem wejść w nią , patrzeć jak jęczy i wykrzykuje moje imię , błaga bym zaprowadził ją na szczyt , jednak wiedziełem , że gdy zadziałam za szybko , ona spanikuje i wycofa się .
- Justin … - swoje długie palce wsunęła w moje włosy , bawiła się końcówkami i lekko za nie ciągnęła . Poczułem jak napina mięśnie brzucha , gdy zacząłem ją tam całować .
- Bieber , kurwa mamy problem . –Chris wpadł do środka , drzwi walnęły o ścianę . Złapałem za kołdrę i zarzuciłem na brunetkę . Otuliła się nią szczelnie , a ja wstałem i zmierzyłem tego idiotę zabójczym spojrzeniem .
- Czy to kurwa poczekać nie może ?!
- Wiem , że jesteś zajęty , ale to ważne . Mała , ubierz się i zacznij pakować . – spojrzałem na niego nic nie rozumiejąc . – Zostalismy wkopani .

- Jak to zniknął ? – chodziłem po salonie , wkurwiony na maksa . Lily i Emma siedziały na kanapie , reszta stała . Nawet nie wiedziałem , po co tu one , ale nie miałem siły ich wyganiać .
- Zajechaliśmy , daliśmy mu forsę . Dał nam nasz procent . Godzinę temu dowiedzieliśmy się , że towar był brudny . Lucas nas szuka , musimy zwijać się jak najszybciej . – Ashton podszedł do mnie i spojrzał prosto w moje oczy . – Jego brat od tego wykitował , a on chce nas zabić . Im szybciej znikniemy , tym lepiej . – wiedziałem , ze to co mówi jest prawdą , ale i tak było mi ciężko . Nie chciałem znów zostawiać mamy i Jazzy .
- Wiedzą też o Lily . – spojrzałem na niego .
- Co wiedzą ?
- Że w pewnym sensie jest dla ciebie ważna . Byli u Franka , szukali jej .
- Macie pół godziny , potem każdy rozjeżdża się w inne strony . Jedziemy dwa dni , potem nasz dom w lesie . Przyczaimy się , a jak będzie bezpieczniej zrobimy przeniesienie do Nowego Yorku. Okrężna droga . – przypomniałem im wszystkim , potem złapałem Lily za ramię i pociągnąłem za sobą na górę .
- Justin co się dzieje ? – ubrana, patrzyła na mnie z wyczekiwaniem .
- Zadzwoń do tych ludzi , którymi dziećmi się zajmujesz i powiedz , że rezygnujesz . Zrób , to szybko , chcę wyjechać za 10 minut .
- Nigdzie nie jadę . – patrzyła na mnie twardo . – Nic nie zrobiłam . Nawet nie wiem o co chodzi . – wciągnąłem ją w bagno ,w którym sam tkwiłem . Teraz przeze mnie mogła zginąć .
- Oni myślą , że przez ciebie dojdą do mnie . To nie są grzeczni chłopcy , tylko banda brutali , którzy rozetną ci skórę i posypią ją solą , tylko po to by wydusić od ciebie gdzie jestem . Gdy dostaną to , czego chcą zgwałcą cię i zabiją . – bladła coraz bardziej , jej oczy zrobiły się duże , ze strachu . Przytuliłem ją do siebie i pocałowałem w czubek głowy . – Przepraszam skarbie.- szepnąłem ,a potem uderzyłem ją w tył głowy i złapałem nim upadła na ziemie .

Oczami Lilian :

Obudziłam się na tylnym siedzeniu , przykryta kocem . Cholernie bolała mnie głowa . Podniosłam się i wychyliłam do przodu . Za kierownicą siedział Justin . Gdy przypomniałam sobie co zrobił miałam ochotę go udusić .
- Miło , że się wreszcie przebudziłaś . – powiedział . Był spięty , zaciskał dłoń na kierownicy i ciągle zerkał w lusterko . Chyba jechaliśmy przez las . Była noc , gwiazdy świeciły na niebie .
- Mam ochotę cię zabić . – powiedziałam i przeszłam do przodu .
- Przepraszam , ale nie miałem czasu się z tobą cackać . – zmienił bieg . Złapałam go za ręke i splotłam nasze palce .
- Nie mamy szczęścia . – powiedziłam opierajac głowę o zagłówek .
- Jeżeli mówisz o sytuacji łóżkowej , to wiedz , że jeszcze to dokończymy . – czułam jak moje policzki robią się gorące . Pozwoliłam by włosy zakryły mi twarz . – Byłaś wspaniała . – mruknąłe , poczułam jak całuje zewnętrzną część mojej dłoni . – Zmieniliśmy plan . Nasza dwójka skorzysta z tych przyprzymusowych wakacji i pobędzie przez pewnien czas sama .
- Jak długi będzie ten czas ? – spojrzałam na niego , wiedząc jak będzie wyglądało nasze wspólne spędzanie czasu .
- Dwa lub trzy tygodnie . – po tym zdaniu nastała przyjemna cisza . Justin zatrzymał się przed małym obskurnym hotelikiem . Budynek już za sobą miał lata świetności , pomalowany na ohydny brązowy kolor , z czerwonym neonem . Szatyn zatrzymał samochód z dala od światła pojedynczej latarni . Wysiedliśmy z samochodu . Byłam zadowolona , że mogę rozprostować nogi . Bieber wyjął z bagażnika moją torbę oraz swoją .
- Udajemy zakochanych , którzy wyrwali się na miły wypad za miasto . – przytaknęłam mu i weszliśmy przez drzwi , do czegoś w rodzaju recepcji . Za ladą siedział facet w średnim wieku z początkami łysienia .
- Dobry wieczór , czy można wynając pokój z łóżkiem dwuosobowym ? – Justin zapłacił dla gościa , dostaliśmy kluczyk i już po chwili byliśmy w małym pokoiku . W środku było czysto , choć o wielkich luksusach bym nie powiedziała . Kolejne drzwi prowadziły do łazienki z prysznicem .
- Możesz umyć się pierwsza , zaczekam . – wzięłam ręcznik oraz żel i szampon , który Justin zabrał jeszcze z domu . Zastanawiałam się co z resztą i kiedy ich zobaczę . Rozebrałam się do naga i weszłam pod strumień ciepłej wody . Miałam ochotę tak stać całymi godzinami , ale wiedziałam , że chłopak nie należy do ciepliwych , więc skończyłam po około 15 minutach . Wytarłam się i owinęłam ręcznikiem . Gdy tylko weszłam do pokoju zobaczyłam Justina , który spał na łóżku , nawet nie zdjął butów . Szybko ubrałam się w podkoszulek i majtki , po czym wróciłam do niego . Jakimś cudem udało mi się wyciągnął spod niego kołdrę , ale przydałoby się go rozebrać … Z westchnieniem sciągnęłam supry , zaczęłam rozpinać mu spodnie , gdy złapał mnie za ręke . Pisnęłam cicho , a on na to usmiechnął się szeroko .
- Chcesz mnie wykorzystać ? – mruknął sennie .
- Idź wziąć prysznic , zaśniesz za chwilę . – powiedziałam , a on chyba po raz pierwszy w życiu zrobił , to o co go poprosiłam . Wrócił po 10 minutach , ubrany jedynie w bokserki . Krople wody spływały po jego umięśnionym torsie . Zrobiłam mu więcej miejsca , a gdy położył się , ułożyłam głowę na jego klacie , a nogę przerzuciłam przez biodra . Zasnęłam chwilę przed nim .

Biegłam . Moje ubranie zaczepiało się o gałęzie . Kolce raniły mi skórę .
Przewróciłam się , ale nie chciałam umierać . Ktoś szarpnięciem postawił mnie na nogi . Widziałam nóż w ręce napastnika , zbliżał się do mojej twarzy .
Krople szkarłatnej krwi spływały po policzku kapiąc na śnieżnobiały śnieg .
Poczułam pchnięcie w brzuch , zaczęłam krzyczeć .

Oczami Justina :

- Już , cichutko . Lily , skarbie . Jestem tu , mała . – tuliłem do siebie drobne ciało brunetki . Wstrząsał nią szloch . Czułem jej gorące łzy na swoim torsie . Obudził mnie jej krzyk przerażenia , zerwałem się pewny , że jakimś cudem znaleźli nas , ale w pokoju nikogo nie było . Domyśliłem się , że dziewczyna miała koszmary .
- Boję się … - jej cichy szept zabrzmiał gorzej niż płacz . Pobrzmiewała w nim prawdziwa panika , strach przed tym co będzie . – Przepraszam , że cię obudziłam . – otarła ostatnie łzy wierzchem dłoni . Nadal się trzęsła , jakby było jej zimno . Otuliłem ją kołdrą i przytuliłem do siebie .
- Nie masz za co przepraszać . Każdemu się to zdarza . – położyliśmy się na łóżku , blisko siebie .
- Kocham cię Justin … - to były ostatnie słowa Lilian przed zaśnięciem .

Jak oceniacie zachowanie bohaterów ? Czy uważacie , że Lily i Justina połączy coś poważnego i trwałego ?
A może chłopak stchórzy i nawet sam przed sobą nie wyzna , że pokochał brunetkę ?
Czy Lucas zaszkodzi chłopakom , a może uciekną i zacznął nowe życie w Nowym Yorku ?
Czy Lily dobrze wybrała , ufając Justinowi i zakochując się w nim ?
Mam nadzieję , że zostawicie po sobie ślad w postaci komentarza . Bardzo liczę na waszą opinię i mam nadzieję , że nie nudzę was swoim opowiadaniem . Miłych wakacji .

Killme

02.08.2014 o godz. 10:44
Chloe Howl „Rumour”

Oczami Lilian :

- Nie znasz mnie teraz . Najlepiej zapomnijmy o tym spotkaniu . – chciałam go wyminąć , ale złapał mnie za ramię .
- Kotku , marzę by znów zobaczyć twoje nagie ciało . – chciał złapać mnie za tyłek , ale go spoliczkowałam . Puścił mnie tak gwałtownie , że upadłam na ziemię .
- Co tu się dzieje ? – spojrzałam w górę i ujrzałam szatyna , z groźną miną . W niczym nie przypominał wczorajszego uśmiechniętego chłopaka .
- Nic , uczę dziwkę szcunku . – nim się spostrzegłam pięść Biebera wylądowała na twarzy Jace .
- Tknij ją jeszcze raz , a zabije cię . Zrozumiałeś , frajerze ? Może ci to inaczej wyjaśnić . – przestraszony blondyn pokiwał przecząco głową , a gdy Justin go puścił wziął nogi za pas i zaczął uciekać . – Powinnaś z wiekszą ostrożnością dobierać „kolegów” . – kpił ze mnie , a ja nie miałam na to siły . Oparłam głowę na kolanach , by nie widział moich łez . Bardzo dobiło mnie spotkanie z Jacem i przypomnienie mi o TAMTYM roku .
- Jeżeli cię to obchodzi , w co wątpię . to nie jest mój kolega tylko były chłopak . Chodziłam z nim pół roku temu , kochałam go , a on zerwał ze mną , gdy zaliczył . Parę razy mnie pobił oraz raz nafaszerwał narkotykami . – mówiłam urwanym głosem , przez łzy . Nawet nie wiedziałam , czy on jeszcze tu jest .
- Chodź , odprowadzę cię . – pomógł mi wstać i wziął za ręke . Czułam się przy nim bezpieczna .
- Sorry , za dzisiejszy ranek . – odezwał się dopiero po dłuższej chwili .
- Nic wielkiego się nie stało . Wczorajsza randka służyła tylko temu żeby zaciągnąć mnie do łóżka ?
- Po częsci tak , ale nie tylko dlatego . Bardzo lubię towarzystwo ładnych i mądrych dziewczyn . – zaśmiał się . Staliśmy pod moim blokiem , a on mnie pocałował . – Żaden chłopak nie ma prawa się tknąć , bo jesteś moja . – powiedział , po czym odszedł . Trochę wkurzyło mnie określenia „moja” , ale postanowiłam powiedzieć mu o tym następnym razem. Weszłam do budynku , mijając się z naszą sąsiadką z dołu . Kobieta nawet na mnie nie spojrzała , z pochyloną głową wyszła z bloku . Poszłam do siebie na górę . Gdy tylko znalazłam się w domu , wzięłam ciuchy i przebrałam się . Postanowiłam , że wyjdę tylko na małe zakupy , a resztę dnia spędzę w domu siedząc na kanapie i oglądając stare filmy w telewizji . Założyłam kurtkę oraz buty i wyszłam .

Oczami Justina :

Byłem w magazynie i czekałem na dostawę , którą mieli przywieźć chłopacy . Mieliśmy posprzedawać to w klubach dla dzieciaków , którzy chcieli się zabawić , oraz dla naszych stałych klientów .
- Zaliczyłeś ?- Malik wszedł do środka z papierosem w ustach . Reszta spojrzała na mnie wyczekująco .
- Jeszcze trochę , a będzie moja . – byłem pewnien swoich słów . Lily nie będzie długo mi się opierać .
- Ociągasz się Bieber . – zakpił ze mnie Ashton .
- I tak mam więcej panienek niż ty . – zaśmieliśmy się . Chwilę potem do środka wszedł Malcolm i Ian . Byli dostawcami . Podzieliliśmy się wszystkim po równo .
- Justin , to twoje . – Ian podał mi małą paczuszkę .
- dzięki stary . Ze sprzedażą zaczynamy od jutra chłopcy , dziś możecie się zabawić .

Oczami Lilian :

Cher wróciła do domu pół godziny temu i jeszcze do tej pory się do mnie nie odezwała . Nie lubiłam się kłócić , więc wzięłam jej ulubione czekoladowe ciasteczka i weszłam do jej pokoju .
- Hej , chciałam się pogodzić . – brunetka siedziała na łóżku i przeglądała jakiś magazyn o modzie .
- Ale ja nie chcę . – warknęła , nawet na mnie nie patrząc .
- Wiem , że możesz być na mnie zła . Fakt poniosło mnie …
- Powiedziałaś to co o mnie myślisz , a ja już od dawna mam cię dość . Masz się wyprowadzić do końca miesiąca . – zatkało mnie . Nawet nie wiedziałam co powiedzieć .
- Wyrzucasz mnie ?! Nie znajdę niczego taniego , Cher proszę … - chyba sprawiało jej przyjemność patrzeć jak się przed nią płaszczę .
- Możesz iść do swojego Justinka , mu będziesz płaciła w naturze . – zakpiła . Czułam jak łzy napływają mi do oczu . Wyszłam z tamtąd jak najszybciej . Nie mogłam w to uwierzyć ! Myslałam , że jesteśmy przyjaciółkami ,a ona jest zwykłą suką , która pewnie przez cały czas udawała . Już na nic nie miałam siły . dzwonek do drzwi obudził mnie z stanu odrętwienia . Zmusiłam się , by pójść i otworzyć tej osobie , którą był Justin. Chłopak miał w ręce torebkę z chińszczyzną i piwo .
- Pomyślałem , że wpadnę i zobaczę co u ciebie .
- No no , widzę szybko po ciebie zadzwoniła i poskarżyła się na mnie . – Cher ścięła mnie spojrzeniem pełnym jadu . - Mała Lily sama sobie nie poradzi . – Bieber złapał mnie za ręke i pociągnął w stronę mojego pokoju . Tam otworzył piwo , wyjął jedzenie i posadził mnie na łóżku .
- Mów . – rozkazał . Powiedziałam mu o wszystkim bardziej spokojna niż na początku . – Co za suka . – pociągnął łyk piwa i objął mnie w tali . – Ale z jednym ma rację . – spojrzałam na niego zaskoczona . – Miło by było gdybyś się do mnie przeniosła . Taki widok jak dziś miałbym codziennie . – ręką przejechał po mojej nodze . Wtuliłam twarz w jego szyję . Miałam wielką ochotę się na to zgodzić .
- A mam ci płacić w naturze ? – zażartowałam .
- Płacić nie , ale prześpisz się ze mną . I nie chodzi mi o zwykłe spanie . – położył ręke na mojej piersi . Cholera , wiedział jak na mnie działa . Zatrzymałam jego dłoń , nim wślizgnęła się pod moją bluzkę .
- Jesteś zbyt pewny siebie .
- Po prostu wiem jak będzie . – połozył się obok mnie i przytulił .
- Nie jestem zabawką . – ostrzegłam go .
- Wiem , Słoneczko .

Tydzień później :

Pakowałam swoej rzeczy do pudełek . Nie było tego zbyt wiele : książki , płyty i ciuchy . Justin miał przyjechać po mnie za pół godziny , ale miałam nadzieje , że wpadnie szybciej . Miałam już dość słuchania jęczenia Cher . Usiadłam na ziemi i zapatrzyłam się na wszystkie pudła . Chciałam zagrzać gdzieś miejsca , zastanawiałam się czy kiedykolwiek będę miała prawdziwy dom . Parę łez spłyneło po moich policzkach , otarłam je niecierpliwie wzdychając . Kochałam Justina , on nic o tym nie wiedział . Przyjął mnie do siebie , bo chodzi mu tylko o sex . Już raz wpakowałam się w coś podobnego . Nie uczę się na błędach .
- Cześć , Mała . – szatyn stał oparty o framugę i wpatrywał się we mnie .
- Hej . – pocałowałam go lekko w kłujący policzek .
- Chyba chcesz jak najszybciej z tąd jechać ? – odgadł moje myśli , co zdarzało mu się bardzo często . – Dobrze , że wziąłem ze sobą Chrisa i Ashtona . – zaczęlismy wynosić kartony i wkładać do samochodu Chrisa . Gdy wszystko było skończone , poszłam do Cher . Sama .
- To klucze . – rzuciłam je na biurko , po czym chciałam wyjść .
- Żal mi ciebie . Taka biedna , nawet teraz na kims polegasz . Bieber cię zostawi , a ty jesteś słabiutka . Nie przetrwasz . – zbiegłam po schodach w dół i wsiadłam do auta , opierając czoło o zimną szybę .

Oczami Justina :

Trochę dziwnie czułem się wiedząc , że teraz Lily będzie ze mną każdego dnia , ale to było dobre wyjście . Teraz brunetka siedziała na moim łóżku i wpatrywała się w swoje dłonie . Myślami była gdzieś daleko i na pewno nie było to przyjemne . Odgarnąłem kosmyki włosów z jej ramion i powoli zacząłem je masować . Napięte mięśnie dziewczyny ustąpiły pod moimi dłońmi . Gdy Lily była już całkowicie rozluźniona , złapała mnie za dłoń i splotła nasze palce.
- Dziękuję Justin . – wstała i przytuliła się do mnie .
- Muszę wyjść . – odsunąłem ją od siebie , na co popatrzyła na mnie zbolałym wzrokiem . Zacząłem się do niej przywiązywać , co było niebezpieczne . Zostawiłem ją samą .

Siedziałem przy barze , pijąc drinki i wypatrując jakiś fajnych lasek w tłumie tańczących . W oczy rzuciła mi się blondynka , w krótkiej niebieskiej sukience z głębokim dekoltem . Gdy siadała przy mnie , niby przypadkowo otarła cyckami o moje ramię . One wszystkie są takie same , przewidywalne . Tylko Lily … Kurwa , Justin , uspokój się wreszcie i przestań o niej myśleć .
- Jestem Alice . – przedstawiła się wyciągając ku mnie swoją dłoń .
- Justin . – dopiłem drinka i spjrzałem jej w oczy . Były błękitne . – Zatańczysz ? – złapałem ją za ręke i pociągnąłem na parkiet . Tańczyła , wyzywająco ocierając się o moje krocze tyłkiem . Po chwili poszliśmy do kibla . Zamknąłem nas w kabinie , szybko podciągając jej sukienkę , a ona rozpinała moje spodnie . Szybki numerek i mogłem wracać .

Oczami Lilian :

Siedziałam na parapecie , obserwując ulicę za oknem . Dostrzegłam światła samochody , który wjechał na podjazd .Pewnie Justin wróciłnawet nie wiedziałam jak mam go traktować. Nie wiedziałam dlaczego raz jest przy mnie , a potem mnie odpycha . Nie chciałam żeby myślał , że na niego czekałam . Weszłam pod kołdrę i odwróciłam się plecami do drzwi . Nie usłyszałam , gdy wszedł , poczułam jak kładzie się obok mnie . Czuć było od niego alkohol i papierosy , do tego jakies damskie perfumy . Zadrżałam , gdy objał mnie zimnymi ramionami w tali i wtulił swoją twarz w mój kark . Prawie od razu zasnął , jednak ja tej nocy wg nie spałam .

Oczami Justina :

Obudziłem się z wiekim kacem i potwornym bólem głowy . Odwróciłem się w stronę szafki , chcąc sprawdzić , która jest godzina . Zobaczyłem za to butelkę wody i tabletki przeciwbólowe . Lily musiała wiedzieć w jakim jestem stanie . Wziąłem prysznic , pozwalając by ciepła wody spływała po mnie strumieniem , po czym nałożyłem dresy i zszedłem na dół .
- Wiecie gdzie jeste Lily ? – zapytałem Alfreda , który pił kawę i jadł jajecznicę .
- W pracy , wyszła z 3 godziny temu . – no tak , w końcu było po 12 .

Oczami Lilian :

Eli i Josh bawili się w mini placu zabaw , który zrobił im tata . Ja siedziałam na leżaku i czytałam książkę , od czasu do czasu zerkając na zegarek . Byłam zmęczona .
- Lily , głodny jestem . – popatrzyłam na chłopca z niezauważalnym uśmieszkiem . On mógłby jeść cały czas .
- Zrobimy obiad . – zarządziłam . Oboje umyli ręce i pomogli mi w gotowaniu zupy . Pobyłam z nimi jeszcze dwie godziny ,a gdy przyjechała ich matka , zwinęłam się do domu . Nie wiedziałam jak jeszcze przetrwam do północy w barze . Po około 20 minutach doszłam do mojego tymczasowego domu . Gdy tylko weszłam do środka powitały mnie głośnie smiechy , smród dymu i alkoholu . Niezauważenie przeszłam do pokoju i zamknęłam za sobą drzwi . Dopiero po chwili dostrzegłam parę stojącą na tle okna . Justin i tajemnicza dziewczyna nie zauważyli mojego wejścia , chciałam wycofać się po cichu , ale moja niezdarność dała o sobie znać . Przewróciłam coś . Szatyn dostrzegł mnie , a jego ręce oderwały się od tyłka dziewczyny . Poczułam łzy zbierające się pod powiekami , ale sama byłam sobie winna .
- Sorry , że przeszkodziłam . Przyszłam tylko po torbę . – wzięłam ją z półki i ostatni raz spojrzałam na niego . Unikał mojego wzroku . – Miłej zabawy .

- Lily , jak dobrze , że jesteś . Frank kazał ci przyjść do jego pokoju . – było mi obojętne co on ode mnie chciał . Gorzej być nie mogło . Ominęłam Emmę i zaczęłam wchodzić na górę po schodach . Wiedziałam , że mieszczą się tam pokoje do wynajęcia , gdyby któryś z panów miał ochotę na … Prywatny pokaz . Gabinet Franka mieścił się na końcu korytarza . Zapukałam , a gdy usłyszałam ciche „proszę” pchnęłąm drzwi i weszłam .
- Witaj Skarbie . – uśmiechnął się czarująco . Pod nienagannymi manierami skrywał się zwykły drań , który potrafił zmusić ludzi , by robili czego on chce . Jednak ja dziś nie czułam strachu , tylko dziwny chłód . – Mam dziś mały problem . – podpalił cygaro i wygodnie rosiadł się w dużym skórzanym fotelu za biurkiem . – Jedna z moich tancerek dziś nie przyszła , a nie mam postawić nikogo innego na jej miejsce . Nadajesz się idealnie do tej roboty . – patrzyłam na niego z niedowierzeniem .
- Ja … Nie … Nie zrobię tego . – nie mogę pozbierać myśli . – Jestem kelnerką , nie dziwką.-jego oczy stały się stalowo błękitne . Zaczęłam się bać .
- Dostaniesz premię . Możesz zgodzić się po dobroci albo mogę cię zmusić . – zaczął bawić się nożem do papieru . Ostrze zabłysło z świetle lampy .
- Dobrze , ale tylko raz . – klasnął w ręce wielce ucieszony .
- Idź do garberoby i przygotuj się . – gdy tylko wyszłam na korytarz zrozumiałam jak głupie to było , ale nie mogłam już zawrócić .

Ubrana w krótkie skórzane spodenki i taki sam stanik stałam na podeście . Wokół mnie było słychać gwizdy i oklaski . Po krótkim kursie , niby wiedziałam co mam robić , ale nogi nie chciały mnie słuchać . Musiałam zacząć . Poruszałam biodrami w rytm muzyki , starając się zapomnieć o tych wszystkich spojrzeniach .

Do domu wróciłam późno , było już po drugiej . W żadnym oknie nie paliło się światło . Skorzystałam z kluczy , które wyrobił mi Justin i weszłam do środka . Miałam ochotę zwinąć się gdzieś w kłębek i płakać . Zaczęłam wchodzić po schodach na górę , gdy uświadomiłam sobie , że nie wiem czy Bieber jest sam . Nadal mogła być u niego dziewczyna … Zawróciłam i weszłam do kuchni . Potrzebowałam snu . Salon . Kanapa nie wyglądała zaczęcająco . Najpierw musiałam ogarnąć po imprezie , dopiero potem wzięłam koc i ułożyłam się wygodnie , jednak zasnęłam wraz z pojawieniem się pierwszych promieni słońca.

3 komentarze = następny rozdział

23.07.2014 o godz. 12:13

http://ask.fm/sekret1234566 <--- ask specjalnie dla bloga :) zadawać pytania , mogę też polecać blogi :D
Tagi: ask
17.07.2014 o godz. 14:05
Cris Cab „Liar Liar”
Po deserze wyszliśmy na spacer po pleży . Lilian zdjęła buty , była ode mnie niższa . Trzymała mnie na dystans , ale wiedziałem , że jej opór słabnie . Moje miłe słówka i grzeczne zachowanie uśpiły jej czujność . Dziewczyna podeszła bliżej wody , pozwalając by zimne fale obmywały jej stopy . Stała , wpatrzone w odbicie księżyca w wodzie . Podszedłem do niej i objąłem od tyłu w tali . Wtuliłem twarz w jej długie włosy . Staliśmy nieruchomo przez kilka sekund , wsłuchani w powiewy wiatru . Odwróciłem Lily przodem do siebie i zrobiłem to , o czym myślałem przez cały wieczór ; pocałowałem jej wargi .
- Nie powinniśmy … - wyszeptała , gdy odsunąłem się , by zaczerpnąć powietrza .
- A kto nam zabroni ? – gdy nie odpowiedziała , uznałem to za zgodę . Znów ją pocałowałem , ale zrobiłem to bardziej gwałtownie . Językiem przejechałem po jej pełnej , dolnej wardze , prosząc o dostęp , który od razu mi dała . Nasze języki walczyły o dominację . Niewiele myśląc , schyliłem się i ułozyłem dziewczynę na jeszcze ciepłym piasku . Ręką przejechałem po jej odkrytym udzie , jej sukienka podjechała bardzo wysoko . Przekręciłem się i to teraz one wylądowała na górze . Moje dłonie zacisnęły się na jej tyłku , na co ona jękneła prosto w moje usta . Przestała się hamować . Doszłoby do czegoś więcej , gdyby nie zimna fala przypływu , która zmoczyła nasze ubranie . Poderwałem się na równe nogi , postawiłem Lily na ziemi , zdala od wody . Zagryzła wargę , po czym rozesmiała się . Jej zimna woda , nie dosięgła , bo była na górze .
- To nie jest śmieszne . – chciałem spojrzeć , na nią groźnie , ale mi nie wyszło .
- Bardzo . – ściągnąłem mokrą koszulkę i przeczuciłem brunetkę przez swoje ramię . Zacząłem wchodzić do wody , która po pierwszym szoku , nie była już aż tak zimna .
- Nie ! Justin , puść mnie ! – wrzasnęła ze śmiechem . Chyba po raz pierwszy była przy mnie , aż tak rozluźniona .
- Puścić ?! – zdjąłem ją ze swojego ramienia . Nogi dziewczyny zanurzyły się w wodzie , na co ona tylko pisnęła i oplotła je wokół moich bioder . Udem otarła się o Jerrego , co było bardzo przyjemne .
- Nie , nie puszczaj . – przylgnęła do mnie całym ciałem . Nie odrywałem wzroku od jej roześmianej twarzy i błyszczących ze szczęścia oczu . Poczułem jak lekko wplata dłoń w moje włosy i delikatnie ciągnie za końcówki .
- Woda nie jest aż tak zimna . – poluźniłem uchwyt , ale za to ona zacisnęła ramiona wokół mojego karku jeszcze bardziej .
- Wiem , ale średnio pływam .
- Boisz się ? – odgarnąłem mokre kosmyki z jej czoła .
- Trochę . – zacząłem cofac się , gdy byłem już pewny , że ma grunt postawiłem ją . Nie odsunęła się ode mnie , za to zbliżyła twarz do mojej i musnęła moje usta .
- Dziękuję . – odeszła kawałek dalej , po czym chlapnęła na mnie wodą . Zaczęliśmy bawić się niczym małe dzieci .

Wyszliśmy z wody , kawałek od miejsca , w którym zostawiłem koszulkę , oraz telefon . Gdy szliśmy zauważyłem , że Lily trzęsie się z zimna . Szybko zebraliśmy się i poszliśmy na parking . Wsiedliśmy do samochodu , gdzie włączyłem ogrzewanie i dałem jej koc leżący na tylnym siedzeniu .
- Jedziemy do ciebie ? – nie była zdziwiona , raczej spokojna i zmęczona .
- Tak . – nie odzywaliśmy się przez resztę drogi , ale była to przyjemna cisza . Gdy weszliśmy do mojego domu , usłyszeliśmy śmiechy dochodzące z salony . Poszliśmy , by zobaczyć całą grupę rozwaloną na kanapie . Christian siedział na fotelu z Emmą na kolanach .
- Hej . – rudowłosa pomachała nam ze swojego miejsca , a za nią reszta się przywitała . – Chyba nie chcę wiedzieć co robiliście. – Alfredo zaśmiał się
- I tak nikt , by ci nie powiedział . – po paru docinkach , ruszylismy na górę , do mojego pokoju .
- Trzymaj . – rzuciłem jej moją koszulkę i ręcznik ,a ona odrzuciła to na łóżko i podeszła do mnie, wolno kołysząc biodrami . Chyba nawet nie była świadoma , że tak robi . Odwróciła się do mnie tyłem i odgarnęła włosy na lewe ramię , odsłaniając zamek na plecach .
- Rozepniesz ? – zapytała . Złapałem za suwak i pociągnąłem w dół , odsłaniając gładką skórę i zapięcie stanika . Przejechałem dłonią po skórze , na co ona zadrżała i odsunęła się ode mnie. Uśmiechnęła się i zniknęła w łazience . Wyszła po 10 minutach w mojej koszulce , już całkiem sucha . Choć bluzka sięgała jej do połowy uda , to i tak Lily była speszona , a na jej policzkach mogłem dostrzec rumieniec .
- Idziesz ze mną ? – sam założyłem tylko dresy ; miałem zamiar pogadać z kumplami i może będą mieli jointy . Potrzebowałem czegoś na rozluźnienie i uspokojenie .
- Nie . Odwieziesz mnie do domu ?
- Jutro tak , a dziś kładź się u mnie . – przyciągnąłem ją do siebie i mocno pocałowałem .
- Dobranoc , Maleńka .

Oczami Maddy :

Jeszcze nigdy nie spotkałam takiego faceta jak Justin . Był inny , zniszczony przez życie , ale zachował resztki miłego chłopaka , którym kiedyś musiał być . Leżałam w jego łóżku , pościel była przesycona jego zapachem . Na wspomnienie wspaniałej kolacji i kapiel na mojej zmęczonej twarzy zagościł ciepły uśmiech . Jeszcze nigdy nikt się tak dla mnie nie postarał . Nie rozumiałam , o co do końca mu chodzi . Na pewno nie tylko o to , że mnie uderzył . Chyba miał nadzieję , że zaciągnie mnie do łóżka , ale po raz drugi nie dam się na to nabrać . Już raz sparzyłam się na chłopaku . Jace był przystojny , czarujący i o 4 lata ode mnie starszy. Gdy spotykaliśmy się mieszkałam jeszcze w domu dziecka i często musiałam wymykać się do jego mieszkania . Na początku nie nalegał , ale potem zaczął i stało się . Uprawialiśmy sex , dla mnie było to bardzo ważne , miałam nadzieję , że to umocni nasz związek , ale tak naprawdę dla Jace nic to nie znaczyło . Byłam tylko kolejną zabawką do kolekcji , nic nie znaczącym przedmiotem . Nie pozwolę , by Justin zrobił to samo . Rozmyślając nad swoim życiem usnęłam .

Oczami Justina :

Słodki cieżar leżący na moim torsie , przypomniał mi o wczorajszym wieczorze . Nie myślałem , że będzie tak dobrze . Otworzyłem oczy i zobaczyłem twarz brunetki . Jej ciepły oddech owiewał mój sutek . Pogładziłem jej ciemnobrązowe włosy . W tej samej chwili dziewczyna poruszyła się i przerzuciłam nogę przez moje biodra . Byłem napalony , chciałem zobaczyć jej nagie ciało , ale wiedziałem , że muszę być w stosunku do niej delikatny , inaczej spłoszy się i znów mi ucieknie . Zadowalałem się gładzeniem jej uda . Podniosłem kołdrę w górę i ujrzałem kształtny tyłek , a na nim koronkowe bokserki .
- Zboczeniec . – Lily przebudziła się i pogładziła mój tors w miejscu , gdzie miałem tatuaż korony .
- Masz bardzo ładne majtki . – ścisnąłem jej pośladek dla podkreślenia moich słów .
- Yhy . – strzeliła z gumki moich bokserek . – Ty też . – zaśmiałem się całując jej ramię , po czym przekręciłem się . Teraz to ona znajdowała się pode mną .
- Nie tylko ja w tym łóżku jestem zboczony . – ugryzłem ją w ramię , po czym zacząłem sunąć nosem po jej szyi .
- Hm Justin … COŚ wbija mi się w nogę . – wymruczała speszona , odpychając mnie od siebie . Nie pozwoliłem na to .
- Teraz widzisz jak na mnie działasz . – pocałowałem ją , w parę sekund zapomnieliśmy o całym świecie . Nasze języki walczyły o dominację . Dłonie Lily gładziły moje plecy , gdy zacząłem robić malinkę na jej szyi , wbiła paznokcie w plecy co mnie bardzo podnieciło . Chciałem jej , nim zdążyła zaprotestować , ściągnąłem z jej ciała koszulkę i zjechałem z pocałunkami w niżesz rejony . Wplotła palce w moje włosy i ciągnęła lekko za końcówki , gdy całowałem jej płaski brzuch . Zjechałem na prawą nogę i rozsunąłem jej uda , chcąc posunąć się dalej , ale mi na to nie pozwoliła . Odepchnęła mnie i wyszła z łóżka . Ustała na środku pokoju , ubrana jedynie w kuszącą bieliznę .
- Nie . – głos jej drżał , gdy to mówiła .
- Słoneczko , to nie musi boleć . To , że jesteś dziewicą , nie znaczy … - spojrzała na mnie jak na kompletnego idiotę .
- Nie jestem dziewicą i nie o to chodzi . Jesteś dla mnie obcy , a ja nie sypiam z nowo poznanymi chłopakami .
- Fajnie to okazujesz . – mruknąłem cicho , po czym sięgnąłem po spodnie .
- Może to tylko moja wina ?!
- Jakoś nie protestowałaś wcześniej . – byłem wściekły . W bokserkach miałem mało miejsca, do tego czeka mnie zimny prysznic na uspokojenie . – Tylko teraz zgrywasz cnotkę niewydymkę .
- Że co ja zgrywam ?! – wrzasnęła . Teraz to i ona była zła . Oboje patrzyliśmy na siebie z mordem w oczach . – Przyzwyczaiłeś się , że dziewczyny wskakują ci do łóżka , a jak ja nie chcę , to jesteś wielce zdziwiony i obrażony . Zraniłam twoje wielkie , męskie ego ? Nawet przykro mi nie jest . – znalazła swoją sukienkę i włożyła ją w wielkim pośpiechu . – Weź zimny prysznic , bo szybko ci nie przejdzie . – rzuciła złośliwie , po czym wyszła trzaskając drzwiami . Miałem ochotę polecieć za nią i pokazać jej , że nie może mi się oprzeć , ale czułem , że to może źle się skończyć . Nowe przezwisko Lilian – *cnotka niewydymka
- Nie jestem smutna . – siedziałam z Emmą w kawiarence . Zauważyła mnie , gdy wyjeżdżała od Chrisa . Miała mnie odwieżć do domu , ale postanowiłyśmy wypić dobrą kawę i zjeść coś słodkiego na poprawę humory . – Jestem na niego wściekła . – zaatakowałam mój kawałek ciasta łyżeczką . Miałam ochotę się wyżyć , z chęcią zrobiłabym to na pewnym przystojnym szatynie , ale pewnie by mi oddał .
- Justin jest taki , ale teraz jego zachowanie mnie zdziwiło . – spojrzała na mnie z pewnym zainteresowaniem . – On nie szanuje większości dziewczyn , robi z nimi co chce . Czasem je upija , itp. . Jednak ciebie do niczego nie zmusił , raczej opanował swój gniew i pozwolił ci wyjść .
- On ma gdzieś co ja czuję . Liczy się jego własna dupa . Nikt go nie obchodzi . – gdy to mówiłam , wiedziałam , ze te słowa nie są prawdą . Justin szanował swoją rodzinę i chłopaków , Emmę . Tylka ja byłam dla niego obojętna co mnie bardzo bolało .
- On taki jest po śmierci brata .
- Justin miał brata ? – poczułam się jak zołza .
- Tak , o 4 lata starszego . Miał na imie Jared i z tego co wiem byli do siebie podobni jak dwie krople wody . Jared pierwszy wpakował się w interesy z mafią i zginął przez to . Bieber miał wtedy 14 lat . – żal mi się zrobiło młodego Justina . Bardzo musiał przeżywać śmierć brata , teraz wiem co ukształtowało go i dlaczego taki jest .
- Nic mi nie powiedział … - jeszcze bardziej mnie to zdołowało . Nic o nim nie wiedziałam .
- Wiesz , muszę się już zbierać . Pilnuję dzisiaj młodszej siostry , ale widzimy się w tygodniu.- Emma zapłaciła za siebie , po czym wyszła , a ja zostałam sama ze swoimi myślami . Źle oceniałam szatyna , myślałam , że jest taki , bo ma forsę i wszystko czego zapragnie , a on po prostu odgradza się od ludzi . Nie przywiązuje się do nikogo . Nie miałam ochoty zostać w tym miejscu , zapłaciłam i wyszłam .

Chdziłam po parku . Musiałam wyglądać jak kompletna idiotka . W krótkiej sukience , bez makijażu , z warkoczek zrobionym szybko , byle tylko okiełznać moje włosy . Nie patrzyłam gdzie idę , po prostu wg o tym nie myślałam .
- Przepraszam . – mruknęłam cicho , gdy wpadłam na kogoś .
- Lily . – zaskoczona , uniosłam głowę wpatrując się w stalowoniebieskie tęczówki mojego byłego . Odsunęłam się od niego i żałowałam , że w parku nie ma jeszcze wielu ludzi .
– Jesteś jeszcze bardziej piękna niż ostatnio . – kiedyś uważałam jego komplementy za romantyczne , teraz miałam ochotę zrzygać się mu na buty . Nienawidziłam go z całego serca.
- A ty tak samo idiotyczny jak kiedyś . – jego oczy poiemniały z furii . Jace był agresywny , ale nie tak jak Justin . Dla blondyna liczyło się tylko to by pobić kogoś , nie obchodziło go co stanie się z tą osobą . Przypomniał mi się wieczór , w którym pokłóciłam się z nim , a on wtedy pokazał mi swoją prawdziwą stronę .
- Zrobiłaś się odważniejsza .
- Wydoroślałam . – nie miałam ochotę na to spotkanie , nie po tym co przeżyłam rano .
- Nie wydaje mi się . Nadal taka sama , łatwowierna . – kpił ze mnie , wiedział , że się go boję. Miał nade mną przewagę .
*cnotka niewydymka – chodzi o to , że to określenie wzięłam z bloga pewnej dziewczyny. Jeżeli to widzisz hope1999 mam nadzieję , że nie jesteś zła . A jeżeli masz coś przeciwko to napisz na priv , nie obiecuję , że zmienię ale będę wiedziała , że nie podoba taki mały plagiat 


4 komentarze= następny rozdział




Tagi: ******
14.07.2014 o godz. 16:15
Justin Bieber „As long as you love me”

Oczami Justina :

Odepchnęła mnie i wstała . Patrzyła na mnie ze łzami w oczach .
- Zapomnijmy o tym , że się znamy . Nie chcę mieć z tobą nic wspólnego . – już nie raz słyszałem takie słowa , jednak teraz chciałem ją mieć . Nie zamierzałem odpuścić .
- Nie chcę zapomnieć . – wyszeptałem ciągle patrząc w jej błyszczące oczy . Chciałem , by na jej slicznych wargach zagościł usmiech , a oczy zabłysnęły radosnym blaskiem , jak tego wieczoru , który spędziliśmy wspólnie na oglądaniu filmów . – Przepraszam cię za wczoraj , wiem ,że postąpiłem źle . – powiedziałbym wszystko , by ją zdobyć – Daj mi to wynagrodzić. Może wyszlibyśmy razem na kolację ? – dostrzegłem wahanie w jej oczach . Uznałem to za swoje małe zwycięstwo ; miałem szansę odzywskać jej zaufanie , potrzebe mi do uwiedzenia jej .
- Nie mogę , mam zajmować się dziś dzieckiem Patty . – usiadła przy stole , jej ręce trzęsły się lekko , gdy mi odmawiała .
- A jutro ? – cicho westchnęła .
- Tak , jutro mogę . – pogratulowałem sobie w duchu . Miałem ją .

Oczami Lilian :

Stałam przed ładnym domem jednorodzinnym . Gdy zadzwoniłam do drzwi otworzyła mi kobieta w średnim wieku . Za nią mogłam zobaczyć małą blondyneczkę o bardzo dużych czekoladowych oczach . Obie wydawały mi się znajome , jakbym już je gdzieś widziała .
- Dzień dobry , ty jesteś pewnie Lilian Collins ? – życzliwy uśmiech i dłoń wyciągnięta w moją stronę , uświadomiła mi , że to na pewno nie jest kobieta , która będzie traktować mnie z wyższością .
- Tak , a to pewnie Jazzy ? Jestem Lily , mam nadzieję , że mnie polubisz .
- Chciałabym wszystko ci wytłumaczyć , ale nie mam już zupełnie czasu . Śpieszę się na spotkanie z klientem . Jeżeli będziesz miała jakiś mały problem zapytaj Jazmyn , a jeżeli to coś poważnego to możesz zadzwonić do mojego syna lub do mnie . Numery masz na lodówce. – założyła na siebie płaszcz oraz wzięła torebkę . – Postaram się wrócić na piątą . – wyszła , a ja zostałam z Jazzy sama . Dziewczynka była bardzo spokojna .
- Pobawimy się ? – zadała pytanie cichutko , jakby z obawą .
- Oczywiście , że tak . – zaprowadziła mnie do swojego pokoju oraz pokazała imponującą kolekcję zabawek .
- Dostaję je od brata . – oświadczyła z dumą . Pobawiłyśmy się razem , a potem zrobiłam obiad . Zmywałam naczynia , gdy usłyszałam jak ktoś wchodzi do domu .
- Justin ! – usłyszałam szczęśliwy krzyk Jazzy , a potem ciche śmiechy dochodzące z korytarza .Justin?zdziwiło mnie podobieństwo imion , ale ON nie był jedynym chłopakiem , o takim imieniu . Przeżyłam szok , gdy zobaczyłam Justina , tego Justina , do którego tuliła się dziewczynka .. Straszy brat …to na pewno o niego chodziło . Tylko dlaczego miałam aż takiego pecha , by się na niego natykać . Teraz wiedziałam skąd je kojarzyłam ; obie były bardzo podobne do szatyna . Nie wiedziałam co mam zrobić , musiał wiedzieć o tym , przed nim nic się nie ukryje .
- Hej . – mruknął do mnie oraz uśmiechnął się całkowicie rozluźniony . Chyba pierwszy raz widziałam go uśmiechniętego tak prawdziwie , bez przymusu .
- Lily , to mój brat Justin . – Jazmyn pociągnęła go w moją stronę .
- My się znamy , Słoneczko . Mam nadzieję , że ci się spodoba . – podał jej paczkę owiniętą w kolorowy papier , na co ona pisnęła ze szczęścia i zaczęła otwierać prezent . Chłopak pociągnął mnie do salonu , a ona nie zwróciła na to uwagi . Całkiem pochłonąła ją nowa gra planszowa . Puścił mnie , a ja dopiero wtedy odzyskałam głos .
- Wiedziałeś ?! – przed nim nic się nie ukryje .
- Oczywiście , wiem o wszyskim co ma związek z moją rodziną . – poczułam ukłucie wstydu. Myślałam , że mnie śledzi , a tak naprawdę chodziło mu o rodzinę . – Myślałaś , że chodzi o ciebie ? – bezbłędnie odczytał moje myśli , a gdy zaczerwieniłam się z zażenowania , on zaśmiał się . Bawiło go moje reakcje .
- Masz świetną siostrę . – powiedziałam to całkiem spontanicznie , nie chciałam by między nami wisiała pełna napięcia cisza .
- Ma to po bracie . – skromny Justin .
- Nie powiedziałabym . – usiadłam na kremowym fotelu , Jazzy weszła do salonu i szybko wciągnęła nas w grę . Z pracy wyszłam tuż po piątej . Justin został , jego mama była zdziwiona , że się znamy . Czekał mnie spokojny wieczór .

Skulona na łóżku , słuchałam piosenek mojego zespołu . Z laptopa leciało „Counting Stars” , a ja prawie zasypiałam . Dopiero po chwili uświadomiłam sobie , że delikatnie brzęczenie , które usłyszałam oznaczało , że ktoś do mnie dzwoni . Wyciągnęłam ręke po telefon i odebrałam .
- Tak ? – byłam bardzo zmęczona , oczy kleiły się tak bardzo , że miałam trudność z utrzymaniem ich w górze .
- Zasypiasz , księżniczko ? – głos Justina był lekko zachrypnięty . Zastanawiało mnie skąd miał mój numer , ale nie na tyle , by go o to zapytać .
- Prawie , co chcesz ? – ułożyłam się wygodnie i nakryłam kołdrą .
- Ciebie , ale to na razie niemożliwe . Jutro przyjadę o 19 . Ubierz się sexownie . – zaśmiał się , po czym przerwał połączenie . Nie myśląc nad tym co mi powiedział , odłożyłam komórkę na bok i momentalnie zasnęłam .

Rano obudziłam się w dobrym homorze . Cher siedziała przy stole w kuchni , czytała jakąś gazetę i piła kawę .
- Hej . – uśmiechnęłam się do niej oraz zajrzałam do lodówki . Wyjęłam z niej jogurt i zrobiłam dwa tosty .
- Co ty taka radosna ? – przysiadłam się do niej i zjadłam swoje śniadanie . – Nie wierzę . – parsknęła cicho , po czym wstała i zaczęła chodzić po kuchni w te i z powrotem . – Umówiłaś się z nim ! On traktuje cię jak szmatę , a nawet i gorzej , a ty może jeszcze masz zamiar wskoczyć mu do łóżka ?!
- Nie wiem o co ci chodzi ! – teraz i ja się wkurwiłam . Sama nie była święta , ale tylko mnie oceniała . – Ja nie mówię ci , z kim masz się umawiać . I nie mam zamiaru się puszczać , a ty przecież robisz to cały czas . – od razu pożałowałam swoich słów . Nie chciałam tego mówić , ale po części była to prawda .
- Za to ty jesteś taka święta ! Męczennica Lilian , wychowana w domu dziecka , sama , bez rodziców . Jeszcze skończysz jak twoja matka ; będziesz pieprzyła się z chłopakami za marne grosze albo jedną działkę . – wrzasnęła , po czym wyszła . Po chwili usłyszałam trzask drzwi wejściowych . Oparłam głowę na ramionach , dobry humor mnie opuścił . Miałam dość całego tego dnia . Odechciało mi się spotkania z Justinem , ale nie miałam zamiaru go wystawić . Mógłby wpaść w gniew , a wtedy nie wiadomo co by zrobił . Mój policzek przestał już boleć , opuchlizna tez zeszła , ale i tak pamiętałam o tym co się stało . Nie ufałam mu , ale jednego się nauczyłam – mu się nie odmawia .


Oczami Justina :
Stałemprzed drzwiami mieszkania Lily z pojedynczą różą w dłoni . Drzwi otworzła mi Cher z zabójczą miną . Dziewczyna ominęła mnie bez słowa i zbiegła schodami w dół . Aż dziwne , że nie wyjebała się na tych swoich wielkich szpilkach . Wszedłem do przedpokoju i zamknąłem za sobą drzwi . Przede mną ustała Lilian , na chwilę mnie zatkało . Dziewczynabardzo delikatnej i lekko niepewnej . Niczym biała róża .Justin , robisz się romantyczny … Zaśmiałem się w duchu i podszedłem do niej .
- To dla ciebie . – wzięła kwiat do ręki , opuszkiem palców dotknęła płatków , ciemnoczerwonych , niczym krew .
- Dziękuję . – uśmiechnęła się , uroczo marsząc nosek .
- Jesteś gotowa ?
- Wezmę tylko torebkę i możemy wyjść . – z zadowoleniem obserwowałem jej smukłe nogi i ładny tyłek . Pojawiła się , zamknęła drzwi i zeszliśmy na dół .

Kelner zaprowadził nas do naszego stolika na balkonie restauracji . Musiałem dać parę łapówek , by dostać stolik w tej francuskiej restauracji . Każdy chciał w niej zjeść , nielicznym się to udawało . Usiedliśmy , dostaliśmy karty . Po chwili kelner przyjął nasze zamówienia , odszedł zostawiając nas samych .
- Jak ci się tu podoba ? – Lily rozejrzała się po patio i spojrzała na morze widoczne z naszego miejsca .
- Jest pięknie . – była zachwycona , widziałem to w jej oczach . Złapałem ją za dłoń , spletliśmy nasze palce .
- To jakaś nowa gra ? – zabrała dłoń .
- Może postanowiłem być grzeczny ? – kelner podał nam nasze dania ; były naprawdę smaczne .
- Jakoś w to nie wierzę .
- A może powinnaś . – upiłem łyk wina , patrząc jak robi to samo . Jej pełne wargi doprowadzały mnie do szaleństwa , chciałem dotknąć ich , ściągnąć z jej ciała tę sukienkę i zobaczyć co ma pod spodem . Mój kolega w spodniach obudził się , jeżeli zaraz nie przestanę myśleć w ten sposób, to zabraknie mu miejsca . – Od dawna mieszkasz w Los Angeles ?
- Od zawsze . A ty ? – spojrzała na mnie zainteresowana .
- Od 15 roku zycia , ale to moje miasto . Rodzice muszą być z ciebie dumni ; sliczna , mądra dziewczynka . – wpatrywała się w talerz .
- Nie mam rodziców , wychowałam się w domu dziecka . – poczułem się głupio , widząc jak jej uśmiech zamiera i przemienia się w smutny grymas .
- Sorry , nie wiedziałem . – podniosłem jej głowę i zmusiłem ją , by na mnie spojrzała . – Musisz przestać przypisywać mi najgorsze rzeczy , jakie tylko sobie wyobrażasz . – zagryzła wargę , czym doprowadziła mnie do szału . Gdybyśmy tylko nie byli w restauracji pełnej ludzi …
- Po tym , jak zachowujesz się w stosunku do mnie i innych , nie potrafię cię inaczej ocenić . Sam jesteś sobie winien . – podobało mi się , że jest tak szczera i bezpośrednia .
- Muszę sprawić żebyś zmieniła zdanie o mnie .
4 komentarze= następny rozdział
Macie tu rozdział piąty , mam nadzieję , że się wam spodoba :)


08.07.2014 o godz. 14:44

Miley Cyrus „Wrecking ball”



Po nieudanym końcu poranka , Justin nawet nie pofatygował się żeby odwieść mnie do domu , tylko zamówił mi taksówkę . Czułam się jak skończona idiotka . Gdy tylko weszłam do domu , rzuciłam torbę do swojego pokoju i poszłam do łazienki , chciałam jak najszybciej zmyć z siebie zapach Justina . Potem ubrałam się i zjadłam szybkie śniadanie . W piątki do pracy miałam na 12 , ale tylko do 15 . Potem oczywiście klub . Nie wiedziałam co ze sobą zrobic , moje myśli zaprzątał pan Justin Idiota Bieber . Miałam nadzieję , że nasze dzisiejsze spotkanie będzie ostatnim ,a chłopak po prostu da sobie spokój .

Oczami Justina :

Wkurwiony , ciągle uderzałem w worek bokserski . Miałem ochotę powalczyć na poważnie , ale żaden chłopak się do mnie nie zbliżał . Widzieli , że jestem w podłym humorze i nie mieli ochoty odczuć tego na własnej skórze .
- Nie dość ci ? – powiedział Zayn , rzucając mi butelkę wody , którą złapałem nim zderzyła się z moją twarzą . Popatrzyłem na niego z wrogością i upiłem łyk chłodnej wody . Spoconą twarz i tors wytarłem ręcznikiem .
- A co masz do tego co robię ? – warknąłem w jego stronę .
- Słyszałem , że była u ciebie dziewczyna . – nagle zmienił temat . Uśmiechając się szelmowsko , patrzył wprost na mnie . Reszta grupy zresztą też . – Wiemy już czemu Bieber jest wściekły ; nie przeleciał jej . – zbyłem jego zaczepki wzruszeniem ramion .
- Wkurwiło mnie to , że po nocy ze mną szukała już kolejnych klientów . – wzrok zatrzymałem na Chrisie i Ashtonie podnoszących ciężarki .
- Ona tylko dała nam tabletki , a ja w zamian zaproponowałem jej kawę . Wiesz mi Justin , jej nawet przez głowę , by nie przeszło składać nam jakiekolwiek propozycje seksualne .
- Niby co ją powstrzymywało ? – Christian najczęściej nie mylił się w ocenie ludzi .
- Po pierwsze : to na pewno nie była dziwka . takich dziewczyn nie zabierasz do domu . Albo wieziesz je do hotelu , albo macie szybki numerek w aucie . – musiałem się z nim zgodzić . – Po drugie : musiałeś już pokazać jej co to znaczy , nie zgodzić się z tobą , bo widać było strach , gdy przyszedłeś . A po trzecie : ta mała jest już twoja . Bardzo zabolał ją fakt , że nie zwracałeś na nią uwagi . – usmiechnąłem się szeroko i złapałem koszulkę w ręke .
– Idziemy wieczorem do klubu się zabawić .

Przyszykowany Przyszykowany siedziałem na kanapie , oglądając jakiś durny serial i czekając na resztę . Lily w pracy była od ponad dwóch godzin , chciałem trochę się z nią podroczyć . Po dzisiejszym wieczorze będzie na mnie tak wściekła i zazdrosna o inne panienki , z którymi będę balował , że niedługo będę miał ją w swoim łóżku . Chłopacy zbiegli po schodach i już mogliśmy jechać .

Przed klubem czekała kolejka zmarźniętych ludzi , ale my dostaliśmy się bez problemu . Osoby za nami zaprotestowały , ale bramkarze nic sobie z tego nie robili . W klubie było mnóstwo ludzi , dziewczyny w skąpych strojach , narkomanie czekający na dilerów , dziwki z klientami i bez nich oraz faceci szukający panienki na jedną noc . Przeszliśmy do części zajętej stolikami i zajeliśmy jeden z nich . Na specjalnych podestach ustawionych gdzie popadnie , tańczyły skąpo ubrane dziewczyny . Prawie od razu zobaczyłem Lily , ale to nie ona nas obsłuzyła . Emma , dziewczyna Chrisa , przywitała się z nami , a potem podała nasze zamówienie . Lubiłem ją , ale nie rozumiałem , dlaczego brunet chce mieć dziewczynę na dłużej . Nie wierzyłem w te ich bajki o miłość . Ona nie istniała , była tylko wymysłem poetów . Podszedłem do baru , na wysokiem stołku siedziała Lily korzystając z chwilowej przerwy .
- Hej , Kotku . – mruknąłem , całując jej wargi . Nie spodziewałem się , że ta mała zozła mnie ugryzie . I to dość mocno . Odsunąłem się od niej na odległość ramienia i obserwowałem jej twarz .
–Prostytutki są tam . – wskazała na podesty z rurami . – Zamawiaj , albo spadaj . – chyba nabrała odwagi , albo nagle zgłupiała .
- Nie traktuj mnie tak , Kochanie bo to się źle dla ciebie skończy . – złapałem za podbródek i zbliżyłem swoje wargi do jej ucha . – Nie chcesz chyba bym posiniaczył twoją piekną buźkę.- jeżeli bała się , to nie okazała tego .
- Ja mogę posiniaczyć twoją , nie będę miała wyrzutów sumienia , ty zapatrzony w sobie snobistyczny idioto . – wyglądała jak małe kocie , które pokazuje pazurki . – Nie dotykaj mnie , idź do swoich dziwek , których masz na pęczki . W końcu sam też jesteś dziwkarze… - nie dane było jej dokończyć , moja ręka wyladowała na jej policzku z głuchym plaśnięciem . Chłopacy i Emma spojrzeli na nas . Lily chyba nie chciała się poddać . Podniosła ręke i chciała mi oddać , ale zdążyłem złapać ją za nadgarstek . Widziałem łzy , które spływały jej po policzkach , pod wpływem bólu wywołanego uderzeniem .
- Justin dość . – Kevin podszedł do nas i złapał mnie za ramię . – Złamiesz jej nadgarstek . – wreszcie ją puściłem ,a ona od razu wybiegła w stronę zaplecza . Emma poleciała za nią .
- Ma tu wrócić i mnie obsłużyć . – warknąłem za rudowłosą .

Oczami Lilian :

Pochyliłam się nad umywalką w małej łazience i zapatrzyłąm w swoje odbicie . Czerwona pręga na moim policzku była idealnie widoczna .
- Lily , pokaż to . – Emma pojawiła się z woreczkiem lodu . Stałam tam na trzęsocych się nogach .
- Rezygnuję . – powiedziałam . Wiedziałam , że będzie mi ciężko bez pracy , ale jakoś dam sobie radę . Jak zawsze zresztą .
- Nie możesz . Justin chce żebyś tam wróciła . – poaptrzyłam na nią zszokowana . Czy ona nie widziała , co on mi zrobił ? – Wiem , że nie chcesz go widzieć , ale przez ciebie cały klub będzie miał problemy . Bieber i jego grupa jest bardzo niebezpieczna , mają całe LA w garści.- spokojnie zabrałam jej ręke , otarłam ostatnie łzy i poprawiłam makiaż . Gdy tylko pojawiłam się w sali wszystkie spojrzenia skierowane były w moją stronę . Szatyn siedział wygodnie oparty na ciemnoczerwonej kanapie . Przy nim pojawiła się skąpo ubrana dziewczyna i usiadła na jego kolana . Pozwolił , by całowała go po twarzy . Ręka striptizerki powędrowała na uda Justina , sunęła w górę . Podeszłam do nich , nawet nie patrząc na tego dziwkarza .
- Co podać ? – mój głos brzmiał chłodno i obojętnie . Miałam jeszcze 30 minut , a potem wrócę do domu , zwinę się na łóżku w kłębek i rozpłaczę . Teraz nie dam mu tej satysfakcji .
- Kolejkę dla wszystkich . – Ashton posłał mi współczujące spojrzenie , ale go zignorowała. Z żadnym z nich nie chciałam mieć cokolwiek wspólnego . Potem obsługiwałam ich jeszcze , a gdy zobaczyłam , że Justin znika w kiblu z dziewczyną , wyszłam z klubu .
W domu byłam po 15 minutach . Cher jeszcze nie spała , była w łazience i czekała aż skończy się pranie . Na mój widok zachłysnęła się piciem , którego wzięła łyk .
- Co ci się stało ? – podbiegła do mnie , lekko przesuwając opuszkami palców po moim obolałym policzku . Syknęłam , cofając się . Dziewczyna przytuliła mnie do siebie , a ja rozpłakałam się .
- Mówiłam ci , Justin to jeden wielki skurwiel . Nie ma serca , ani sumienia . Dla niego liczy się tylko , to żeby przeleciec dziewczynę , potem ją zostawia . Gdy coś mu się nie podoba , potrafi zmusić ją do posłuszeństwa . Postaraj się do niego nie zbliżaz , tak będzie lepiej . – puściła mnie , a ja usiadłam na brzegu wanny . Cher napuściła całą wannę wody i dodała do niej mój ulubiony olejek .
- Wex gorącą kapiel i idź spać . Rano zobaczymy , co z tym policzkiem . – wyszła , zostawiajac mnie samą . Cieszyłam się , że była przy mnie , sama bym się załamała .

Oczami Justina :

Młoda dziewczyna ocierająca się o moje krocze , nie podniecała mnie . Chciałem Lily , ale wiedziałem , że za bardzo mnie poniosło , bym mógł się teraz do niej zblizyć .
- Przesadziłeś Jus . – tylko Chris mógł wytknąć mi moje błędy . – Teraz nie masz u niej szans.- wypił drinka jedym haustem i wyciągnął ręke w stronę Emmy , która już skończyła pracę . Ruda wtuliła się w niego i coś szępneła mu do ucha .
- Gdzie Lily ? – spojrzała na mnie z mordem w oczach . Lubiłem ją , a ona wiedziała , że może powiedzieć mi co myśli o moim zachowaniu , bo jej nie tknę .
- Pewnie już w domu , wyszła 20 minut temu , gdy ty zabawiałeś się ze zdzirą w kiblu . Powinnieneś odpuscić . – oparła głowę na ramieniu bruneta . Czasami dziwiłem się , jak mogą być ze sobą tak długo . Ich związek trwał już 4 miesiące , czasami się kłócili , ale potrafili wybaczać . Może im tego zazdrościłem ? Na tę myśl zasmiałem się do siebie w duchu . Im to pasuje , mój najdłuższy związek trwał pół roku i był ostatnim . Sky była piękna, sexowna i dobra w łóżku , o czym mogło przekonać się połowa facetów mieszkających w Los Angelos . Była zwykłą zdzira , zdradzającą mnie na prawo i lewa za marną kasę . Od tego czasu moje związki trwały tydzień , góra miesiąc . Nie chciałem dziewczyny na stałe i już .
- Może polubiłem twoją kolezankę ?
- Polubiłeś ją zastraszać . Nie znam jej dobrze , ale ona jest zbyt delikatna , byś wciągnął ją w świat imprez , sexu i narkotyków . Zniszczysz ją tym .
- Przetrwa . – wzruszyłem ramionami i wypiłem drinka . Wyszliśmy z lokalu dwie godziny później , Emma miała nacować u Christiana , rano mogliśmy liczyć na dobre śniadanie .

Oczami Lilian :

Obudziłam się czując lekkie głaskanie na policzku . Przekreciłam się na brzuch , po czym zerwałam się z łóżka . Spadłam na twardą podłogę , a gdy podniasłam głowę mogłam zobaczyć rozbawionego Justina patrzącego na mnie . Odzielało nas łóżko , z czego byłam zadowolona . Zastanawiałam się co on tu robi .
- Jak się tu dostałeś ? – mój głos drżał , gdy to mówiłam , z czego byłam na siebie bardzo wściekła . Bałam się , nawet nie potrafiłam tego ukryć .
- Macie słaby zamek , łatwo było się tu włamać . Powinnaś zakładać łańcuch . – usiadł na łóżko ,opierając się na poduszkach . Patrzył na mój policzek , na którym musiał pojawić się już siniak . W jego oczach dostrzegłam błysk żalu , lecz nim miałam czas zastanowić się nad tym , zniknęło . Widocznie musiałam się przewidzieć , Bieber nie ma w sobie ludzkich uczuć.
- Wyjdź z tąd , zostaw mnie w spokoju , nie zbliżaj się do mnie . – podniósł się na nogi z gracją , niczym jeden z wielkich kotów . Bardzo sexowny i bardzo niebezpieczny . Po nim można spodziewać się wszystkiego . Raz był miły , całował mnie , zachowywał się jakby mnie lubił , a potem potrafił wyzwać mnie od najgorszych i uderzyć . Nie potrafiłam go rozgryźć . Teraz chłopak przykucnął przede mną i dłonią dotknął mojego policzka . Poczułam delikatne szczypanie . Złapał mnie za ramiona i podniósł na nogi .
- Przykładałaś do tego lód ? – pokręciłam przecząco głową , na co on westchnął . Zaprowadził mnie do kuchni i wyjął z zamrażalki zimny woreczek . Przyłożył mi go do policzka , a ja dopiero teraz uświadomiłam sobie co robię ; siedzę z chłopakiem w kuchni , on dzień wczesniej mnie uderzył , a teraz zrobił się milutki .
- Wyjdź . – powiedziałam , odpychając Justina .


4 komentarze = następny rozdział


Dziękuję za miłe komentarze :)


01.07.2014 o godz. 18:34
Muzyka

Oczami Justina :

Zerknąłem na zamyśloną dziewczynę , która nie zwracała uwagi dokąd ją wiozę. Wyglądała na zmęczoną . Drgnęła wystraszona , gdy zaczął dzwonić jej telefon . Zaczęła przeszukiwać swoją torbę , po chwili miała komórkę w ręku i odbierała połączenie .
- Dobry wieczór . – na chwilę umilkła , a potem lekko się uśmiechnęła .
- Tak , miałabym czas w tych godzinach . Stawka mi odpowiada . – chciałem wiedzieć o co chodzi , ale nic nie mogłem wyłapać z jej rozmowy . – Dobranoc , pani Malette . – zdziwiłem się słyszać nazwisko swojej matki , dziewczyna zakończyła połączenie , ale nic nie powiedziała .
- Kto to ? – zaciekawiło mnie co moja matka chciała od Lily . Pewnie brunetka nie wiedziała , że mam coś wspólnego z kobietą , z którą przed chwilą rozmawiała .
- Matka dziewczynki , którą będę się opiekowała w weekendy . – dopiero teraz Lilian zauważyła , że stoimy i to nawet nie pod jej domem . – Gdzie jesteśmy , Justin ? – zapytała ,starając się ukryć zdenerwowanie .
- Na podjeździe mojego domu . – całkiem rozluźniony , zacząłem bawić się kosmykiem jej ciemnych włosów . – Chciałem zabrać się na kolację , ale nie mam ochoty siedzieć w jakimś głośnym barze . Zamówimy pizze , obejrzymy film, a potem może zabawimy się jak dorośli .- położyłem swoją dłoń na jej kolanie i zacząłem sunąć w górę . Dziewczyna zabrała moją ręke ze swojej nogi .
- Nie , odwieź mnie do domu .- nachyliłem się nad nią , tak że oparła się o siedzenie . Lekko musnąłem jej usta .
- Chcę cię przeprosić za swoje zachowanie . Nie utrudniaj mi tego . – nasze nosy stykały się , nie pozwalałem jej , by odwróciła wzrok .
- Jeden wieczór . – zadecydowała .

Weszliśmy do domu , chłopacy posprzątali , więc salon nie wyglądał jak burdel . Pomogłem jej zdjąć kurtkę , miała na sobie bluzkę z krótkim rękawem . Mogłem dostrzec siniaki , które jej zrobiłem . Nie byłą pierwszą dziewczyną , którą uderzyłem . Nie miałem wyrzutów sumienia . Zostawiłem ją w salonie , gdzie wybierała film , a sam zadzwoniłem do Rayana .
- Siema stary . – chłopak musiał już się nieźle nawalić , bo troche bełkotał . – Wpadasz do nas?
- Nie , chciałem wam tylko powiedzieć żebyście poszli do Zayna na dziś .
- Uuu , czyżby jakas panienka ?! To nie będziemy wam przeszkadzać . – zakończył ze śmiechem . Usłyszałem dzwonek do drzwi i poszedłem zapłacić za pizzę . Dałem dla kolesia napiwek i razem z jedzeniem w rękach poszedłem do salonu . Lily siedziała na podłodze i przeglądała nasz zbiór filmów .
- Macie same horrory ? – zapytała , marszcząc brwi z niezadowolenia ,
- Mamy też inny rodzaj filmów ,ale wątpię , że lubisz …
- Nie dziękuję . – powiedziała . – Sam coś wybierz . – włączyłem film „Ludzka stonoga” . Usiedliśmy na kanapie i zaczęliśmy wcinać . Ja zdążyłem zjeść pół pizzy , a ona dwa kawałki i powiedziała , że już nie jest głodna . Teraz wiedziałem dlaczego jest , aż tak chuda . Dziewczyna otuliła się kocem , zostawiając róg , by w razie czego zakryć twarz .
- Boisz się ? – zapytałem , patrząc jak zakrywa twarz kocem , gdy szalony lekarz zaczął łączyć ze sobą ludzi . Nic nie powiedziała , tylko spojrzała na mnie wrogo . Zbliżyłem się do niej , przyciągnąłem do siebie . Z wielkimi oporami Lily wtuliła się w moje ramiona . Była bardzo delikatna . Przy najbardziej ohydnych momentach chowała głowę , wtulając ją w moją szyję . Gdy film się skończył było już po 23 . Lilian wstała i przeciągnęła się ziewając .
- Odwieziesz mnie do domu ? – usmiechała się rozluźniona , zaufała mi . Dalsza części powinna być łatwa : rozkochać ją w sobie , przelecieć i zostawić . Spodobało mi się , że musiałem walczyć , by ją zdobyć .
- A nie możesz zostać ? – wyszeptałem wprost do jej ucha , całując ją w policzek . – Będę grzeczny . – zaśmiała się cicho .
- Jeżeli … będziesz spał na kanapie . – powiedziała i odsunęła się ode mnie . Obserwowała moją twarz .
- Zajmę pokój mojego współlokatora . – zgodziłem się zadowolony . Nawet nie wie , że robi to, co ja chcę .
Szukałem w szafie jakiejś koszulki i bokserek dla Lily . Rzuciłem w nią rzeczami , a ona złapała je jedną ręką . Wskazałem jej drogę do łazienki , a sam wziąłem prysznic w innej łazience . Nie wziąłem ze sobą czystych rzeczy , owinałem biodra ręcznikiem i poszedłem do swojego pokoju . Dziewczyna już siedziała na łóżku , rozczesując mokre włosy palcami . Jej policzki zapłonęły czerwienią , gdy zobaczyła mnie prawie nagiego . Starała się na mnie nie gapić .
- Możesz się odwrócić ? – poprosiłem , co dziewczyna od razu zrobiła . Założyłem bokserki , Lily nadal była odwrócona do mnie plecami . Podszedłem do niej cicho , pocałowałem ją w policzek , na co od razu się odwróciła . Mogłem z odległości paru milimetrów obserwować jej piękne oczy otoczone wachlarzem , gęstych czarnych rzęs . Chciałem ją pocałować , gdy do pokoju wpadli moi najebani koledzy . Ashton jak długi wyjebał się przed łóżkiem i uśmiechał się do nas głupkowato . Miałem ochotę strzelić dla każdego z nich w łeb . Mówiłem im chyba żeby poszli do Zayna , a oni wracają do domu i niweczą moje plany . Lily patrzyła się na nich szeroko otwartymi oczami , widziałem , że powstrzymuje śmiech .
- Justin … masz kolezanke , prz… przedstaw nam ją . – Chris zblizył się do brunetki , wziął ją za ręke i pocałował w zewnętrzną część dłoni . – jestem Christian . – jako jedyny nie bełkotał zbyt mocno . Chłopacy zaczęli krzyczeć swoje imiona i mówić dla Lilian jaka jest piękna . Gdyby była to inna sytuacja już bym się taczał po podłodze ze śmiechu , ale teraz byłem zirytowany .
- Dobra ! Dosyć !! – wrzasnąłem , a oni znieruchomieli . – Idźcie spać . – rozeszli się do swoich pokoi , a ja teraz zrozumiałem , że nie mam gdzie się położyć . Kanapa jest krótka i niewygodna .Lily położyła się pod kołdrą i patrzyła na mnie wyczekująco Jak łatwo było zdobyć jej zaufanie . - Nie mam gdzie spać . – zrobiłem smutną minkę i położyłem się obok niej . – A kanapa jest niewygodna .
- Możesz spać tu , ale … - zawahała się , jakby nie była pewna słuszności tej decyzji .
-Trzymaj się swojej strony . – ziewnęła , a ja zgasiłem światło . Zasnąłem , czując jej ciało tuż obok .

Oczami Lilian :

Obudziłam się słysząc głośnie krzyki dochodzące z bliska .
- Wziąłeś ostatnią tabletkę !
- Kup sobie swoje , idioto ! – delikatnie wyswobodziłam się z objęć Justina i przykryłam go kołdrą . Zaczęłam szukać swojej torebki , w której miałam całe opakowanie aspiryny . Znalazłam ją na krześle przy biurku , wyjęłam opakowanie i wyszłam na korytarz , na którym dwoje chłopaków chyba miało zamiar się bić .
- Przepraszam … - ustałam przed nimi , oboje popatrzyli na mnie zdziwieni . – Pomyślałam , że tego potrzebujecie . – wyciągnęłam w ich stronę opakowanie tabletek . Na twarzy blondyna pojawiła się ulga .
- Dzięki , Mała . Uratowałaś go przed śmiercią . – wskazał ręką na Chrisa ; tylko jego imię zapamietałam z wczoraj . – Chcesz kawy ? Śniadania nie zrobię , bo byś skończyła na ostrym dyżurze , ale z kawą sobie poradzę . – usmiechnął się szczerze . Przy nim czułam się swobodnie i prawie udało mi się zapomnieć o ich nieciekawym zajęciu .
- Jasne , tylko się ubiorę . – ponownie znalazłam się w pokoju szatyna . Bieber spał, ramieniem zasłaniając głowę od promieni słonecznych , które wpadały przez okno . Podeszłam do parapetu i zaciągnęłam żaluzję . W pokoju od razu zrobiło się ciemniej . Znalazłam swoje rzeczy i szybko się ubrałam . Gdy tylko wyszłam na korytarz dobiegł mnie zapach świeżo parzonej kawy . W kuchni był tylko Christian i blondyn , którego imienia nie zdążyłam poznać . Brunet od razu podał mi kubek pełen czarnej kawy , do którego dodałam dwie łyżeczki cukru .
- Nie wiem , czy już się przedstawiłem , ale jestem Christian , a to Ashton . Ty jesteś kelnerką od Franka . – zapamiętał mnie czym bardzo się zdziwiłam . Rozmawialiśmy ze sobą , gdy do kuchni wpadł nadal zaspany Justin . Miał na sobie jedynie spodnie od dresu . Mogłam podziwiać jego umięśnioną i wytatuowaną klatkę piersiową .
- Widział któryś z was … ? – jego wzrok spoczął na mnie i jakby złagodniał . – Znalazła się zguba . – usiadł obok mnie i napił się trochę z mojego kubka , po czym skrzywił się .
- Za słodka . – ocenił i nalał sobie jeszcze gorącej kawy . – Dawno wstałaś ? – ogarnął wzrokiem mój strój i był zawiedziony widząc mnie już ubraną .
- Niedawno i muszę ci powiedzieć , że za około pół godziny muszę być w domu . Praca . – wyjaśniłam z przepraszającym usmiechem . Justin skinął głową po czym skinął głową i zaczął rozmawiać z chłopakami , a mnie całkowicie ignorował .

Mam nadzieję , że nie będziecie zawiedzeni 3 rozdziałem . Wakacje tuż-tuż , ale ja ich nie czuję . To chyba ze względu na obecną pogodę . Jest bardzo deszczowo , zimno i nieprzyjemnie . Nie mogę wychodzić na moje ukochane spacery z psem i muzyką . Jako iż jestem osobą , która zimna nie lubi , to prawie cały czas siedzę w domu . Mam czas na pisanie , więc jakiś plus tej pogody jest .


3 komentarze = następny rozdział


Tagi: 3 rozdział
28.06.2014 o godz. 14:55
Justin Bieber „Confident”

Oczami Madison :

Oparłam się plecami o ścianę . Nawet w bezpiecznym miejscy , za zamkniętymi drzwiami , miałam problem z uspokojeniem swojego oddechu i szybko bijącego serca . Ten chłopak … Justin . Jego zachowanie było przerażające . Myślałam , że gdzieś mnie wywiezie , zrobi krzywdę i zostawi , a on tylko odwiózł mnie do domu . Jego brutalność mnie przeraziła , ale też w nim było coś bardzo znajomego . Cichutko przeszłam do swojego pokoju , gdzie wzięłam piżamępiżamę , oraz ręcznik i poszłam do łazienki . Po drodze zajrzałam jeszcze do Cher , ale nie wróciła do domu . Pewnie nocowała u swojego nowego faceta . Uważałam , że trochę zbyt łatwo daje chłopakom , ale ona uważała to za całkiem normalne . Rozpuściłam włosy i odetchnęłam z ulgą . od noszenia ich w koku , czułam ból głowu . Z westchnieniem ulgi weszłam do wanny pełnej gorącej wody , wymieszanej z moim ulubionym olejkiem o zapachu pomarańczy . Chciałam zmyć z siebie wszystkie zapachy tego klubu . Po 20 minuatch , już czułam , że zasypiam i chciałam jak najszybciej wsunąć się pod kołdrę . Umyłam włosy , wyszłam w wanny i wytarłam się ręcznikiem , po czym założyłam koszulkę nocną . Gdy tylko moja głowa dotknęła poduszki , zasnęłam .

Oczami Justina :

Wyszedłem na balkon i spokojnie odpaliłem fajka . Wiedziałem , gdzie Lily mieszka i chciałem zrobić jej niespodziankę . Zafascynowała mnie swoją niedostępnością . Większość dziewczyn leciała na mój wygląd , kasę i osobowość „Bad Boya” . Byłem taki naprawdę , nie miałem szacunku do ludzi , oprócz nielicznych . Lilian będzie kolejną zdobyczą do mojej kolekcji . Zgasiłem peta o barierkę i poszedłem do łazienki . W pomieszczeniu rozebrałem się do naga i wszedłem pod gorący strumień wody . Rozluźniłem się i trochę uspokoiłem . Po kąpieli , wytarłem się i założyłem czyste bokserki . Szybko zasnąłem .


Oczami Madison

Obudziłam się , czując głód i ból głowy . Tym drugim postanowiłam zająć się najpierw , więc poszłam do łazienki i łyknęłam aspirynę . Potem przeszłam do małej kuchni i zrobiłam sobie kawę oraz tosta . Przez cały dzień jadłam bardzo mało , dlatego moja waga nie przekroczyła 44 kilogramów . Cher mi zazdrościła , ale moim zdaniem to ona miała lepszą figurę , na którą lecieli faceci . Moje rozmyslania przerwał dzwonek do drzwi . pewnie to Cher zapomniała kluczy . Pomyślałam i otworzyłam drzwi . Za nimi stał Justin z czarującym usmiechem na ustach . Nie wiedziałam co zrobić . Miałam nadzieję , że nigdy się nie spotkamy , chciałam zatrzasnąć mu drzwi przed nosem , ale czułam , że u niego nic takiego nie przejdzie .
- Cześć , Mała . – bardzo nie lubiłam , gdy ktoś wytykał mi mój niski wzrost . Zawsze wolałam być oszałamiająco piękną blondynka , która miała 175 centymetrów , niż pospolitą brunetką niską , niczym karzeł .
- Hej . – wzrok chłopaka wędrował po moi ciele , a ja dopiero teraz uswiadomiłam sobie , że jestem ubrana w krótką koszulkę nocną , spod której prześwitują koronkowe figi . Czułam jak moje policzki przybierają kolor czerwony , spuściłam głowę , by zakryć się moimi długimi włosami . Szatyn jednak nie odpuścił , ręką odgarnął moje włosy na ramię , delikatnie otarł się dłonią o mój policzek , który był bardzo gorący . – Mogę wiedzieć co tu robisz ? – Justin spojrzał mi w oczy i roześmiał się .
- Przyszedłem po nagrodę . – nim zdążyłam pomyśleć , zostałam przyparta do ściany . Usta chłopaka znalazły się na moich wargach i zaczęły je lekko muskac , by chwilę potem przeobrazić się w bardziej namiętne . Nie wiedziałam , czemu go nie odepchnę i przerwę tą szopkę , jednak nie mogłam tego zrobić . Silne ramiona otoczyły mnie w tali , oplotłam go nogami w biodrach . Nasze jęzki walczyłu o dominację , na razie on wygrywał . Ręke wsunął mi pod koszulkę na plecach i delikatnie drapał je paznokciami . Przez całe moje ciało przechodziły przyjemne dreszcze . Oplotłam jego szyję , a on jeszcze bardziej się zbliżył .
- Widzę , że Bieber zalicza kolejną ? – gdy usłyszałam zimny ton głosu mojej współlokatorki, oderwałam się od warg Justina , Cher patrzyła na nas z pogardą w oczach , przez te spojrzenie poczułam się jak zwykła dziwka . I byłam nią w tym momencie . Całowałam się z chłopakiem , którego poznałam zaledwie dzień wcześniej , nic o nim nie wiedziałam . Do tego zachowywał się jak skończony cham w stosunku do mnie . Dla jego ust byłam gotowa złamać wszystkie zasady , które sobie ustanowiłam . – No Justin , świetnie sobie radzisz . Szkoda tylko , że teraz przerzuciłeś się na gorsze modele . – zabolała mnie uwaga dziewczyny , poczułam łez pod powiekami , Byłam zakompleksiona i wcześniej niektórzy ludzie bardzo się ze mnie nabijali , choć tak naprawdę mnie nie znali i nie wiedzieli jaka jestem . Odsunęłam się od Justina , na wszelki wypadek założyłam ramiona na piersi , by do mnie nie podszedł .
- Słoneczko , dziewczyny takie jak ty są gorszymi modelami . – warknął w jej stronę Justin i podszedł krok do przodu . Oboje jakby o mnie zapomnieli .
- Gdy się ze mną pieprzyłeś to ci nie przeszkadzało . – brunetka wg się go nie bała , gdyby on na mnie tak spojrzał już bym szukała możliwości ucieczki . Najlepiej do innego kraju .
- Przykro mi Skarbie , ale musiałem dobrze udawać przed tobą , że jesteś dobra w łóżku . – tym razem dziewczyna nie wiytrzymała , podeszła do niego szybkim krokiem i próbowała go uderzyć , jednak on złapał ją za nadgarset i mocno ścisnął . Widziałam , że sprawia jej ból .
- Nie waż się nigdy podnosić na mnie ręki . – wiedziałam jaki jest silny , sama miałam odcisk jego palców na ramieniu w postaci siniaków .
- Zostaw ją . – zdobyłam się na odwagę i ustałam przed nim łapiąc go za ramię . Spojrzał na mnie z wściekłością w oczach . Bałam się go .
- Nie wtrącaj się dziwko . – wyszarpnął ramię z mojego uścisku , zrobił to w taki sposób , że upadłam na ziemię . Patrzyłam się na płytki , odetchnęłam z ulgą dopiero wtedy , gdy usłyszałam dźwięk zamykanych drzwi . Dopiery wtedy rozpłakałam się . Podniosłam głowę do góry , gdy Cher usiadła obok mnie .
- Lily , nie obchodzi mnie co się między wami wydarzyło , ale gdybym ja mogła cofnąć czas nigdy bym nie zblizyła się do Biebera . Jest to zwykły cham , może i przystojny , ale to właśnie jest jego największa broń . Uwodzi , a potem porzuca dziewczyny . Niszczy ich psychikę . Niszczy je całe . potem nie ma co zbierać . Nie zbliżaj się do niego , Kochanie on jest naprawdę niebzpieczny . – przytuliła mnie na krótko , a potem wstała i poszła do siebie . Sama podniosłam się , czując ból w udzie . Pokuśtykałam do siebie i z szafy wyciągnęłam ubrania Musiałam zacząć się szykować do pracy . Mała Eli i jest starszy brat Josh kończyli zajęcia za godzinę , a ja miałam ich odebrać , zaprowadzić do domu i zostać z nimi do 17 , dopóki nie wrócą z pracy ich rodzice . Państwo Edwards byli bardzo opiekuńczymi i wspaniałymi rodzicami , a maluchom nic nie brakowało .

- Co chcecie zjeść ? – Josh zdążył już zdjąć buty i kurtkę , ja pomagałam Eli się rozebrać .
- Pizzę ! – krzyknął chłopiec i spojrzał na mnie swoimi dużymi , piwnymi oczyma . Trudno było mu odmówić , ale musiałam to zrobić .
- Pizza może być w sobotę , wiesz , że twoi rodzice , niezdrowe jedzenie pozwalają wam jeść tylko w soboty . – maluch skrzywił się i pognał do salonu . Już po chwili można było usłyszeć dźwięk bajki .
- Spaghetti ? – zapytałam dziewczynkę , na co ona grzecznie skinęła głową . Była bardzo spokojnym dzieckiem , niepodobnym do swojego straszego brata . Eli poszła do salonu oglądać bajki z bratem , a ja zajełam się obiadem . Po pół godziny zawołałam ich do jedzenia. Gdy Josh zobaczył makaron , humor od razu mu się polepszył . Pobawiliśmy się do 17 , a potem wrócili ich rodzice . Gdy pani Edwards mnie zobaczyła , uśmiechnęła się tajemnicze .
- Lily , chyba chłopak po ciebie przyjechał . I jeszcze coś , Kochanie . Moja koleżanka szuka opiekunki do córki na weekendy . Zaproponowałam jej ciebie i dałam jej twój numer . Mam nadzieję , że nie jesteś zła ? – ucieszyłam się z pracy , ale nie wiedziałam o jakiego chłopaka może chodzić .

Po dziesięciu minutach wyszłam z domu i zobaczyłam samochód Justina. Westchnęłam cicho, zakładając kaptur na głowę i podchodząc do chłopaka opartego o maskę .
- Czego tu chcesz ? - zatrzymałam się i spojrzałam na niego . Zastanawiałam się jaki ma humor i czy mam się go bać .
- Przyjechałem do ciebie . – wyciągnął ręke w moją stronę i szybko złapał mnie za kurtkę i przyciągnął do siebie . Musiałam podnieść głowę , by popatrzyć w jego czekoladowe tęczówki . Mogłabym się z nim szarpać , ale i tak bym nie wyrwała się z jego ramion . Był o wiele za silny .
- Nie chcę byś się do mnie zbliżał . – wyszeptałam cicho , na co on się zaśmiał .
- Nieprawda . – powiedział wprost do mojego ucha i zaczął składać delikatne pocałunki na szyi . Zagryzłam wargę . Wiedział , że sprawia mi przyjemność . Dla osoby , która mogłaby nas obserwować wyglądało by to , jak spotkanie zakochanej w sobie pary , a nie zupełnie obcych sobie ludzi . Zacisnęłam dłoń na czarnej bluzie szatyna . – Podobam ci się , Skarbie .
- Chyba masz zbyt wysokie mniemanie o sobie , Skarbie . – oderwałam się od niego i chciałam odejść , ale nie pozwolił mi na to .
- Odwiozę cię . – zaproponował .
- To nie jest dobry pomysł . – powiedziałam , ale on nic sobie z tego nie zrobił . Nie obchodziło go moje zdanie , a ja nie chciałam kłócić się z nim przed domem moich pracodawców . Posłusznie weszłam do ciepłego wnętrza samochodu i zapięłam pasy . Justin włączył radio , nie próbował wciągnąć mnie w rozmowę .

Macie 2 rozdział . Chciałabym podziękować wam za trzy komentarze , które sobie zażyczyłam . nie pomyślałam , że tak szybko je zdobęde . Mam nadzieję , że ten rozdział się wam spodoba i przybędzie jeszcze więcej czytelników mojego bloga . Życzę wam milego weekendu 



3 komentarze = następny rozdział


19.06.2014 o godz. 18:23
Justin Drew Bieber



Ten młody mężczyzna wiele przeszedł w swoim krótkim życiu . Śmierć starszego brata , odejście ojca . Patrzył jak jego matka zaharowuje się , by utrzymać siebie , jego i brata Justina , Erica . W wieku 14 lat , stał nad trumną brata i przysięgał sobie i jemy , że zabije tego , kto pozbawił go życia . Gdy miał 17 lat razem z matką i młodszą siostrą przeniósł się do Miasto Aniołów , zwanego także Miastem Upadłych . Trafił w szpony gangu , zdobył wysoką pozycję , ale nigdy nie zapomniał o swojej obietnicy. Czeka tylko na dogodny moment , by zaatakować .




‘’Narkotyki , sex , picie , imprezy … Wpadłem w szpony swoich słabości , jest mi w nich dobrze . Mogę mieć każdą panienkę w mieście , wystraczy jeden mój uśmiech , czy jedno spojrzenie , by rozbierały się przede mną i wskakiwały do mojego łóżka . Moja matka nic , o tym nie wie . Nie chcę , by kiedykolwiek się dowiedziała . To , co robię jest bardzo niebezpieczne , a jej niewiedza ją chroni . Jazzy widzi tylko we mnie wspaniałego starszego brata ,który zabiera ją do parku i na lody .Jestem w stanie kochać tylko je obie . Miłość niszy nas , sprawia , że jesteśmy słabi . A ja nienawidzę słabości . Mam na imię Justin Bieber , większość miasta boi się mnie i mojego gangu . Mają , kurwa , racje .’’


Lilian ‘’Lily’’Collins



Mała dziewczynka siedząca w kącie pokoju , świetlicy . Patrzy na bawiące się dzieci , z jej brązowych oczu lecą łzy . Nie wie , czemu tu trafiła . Dlaczego jacyś obcy ludzie zabrali ją od jej mamy ? Mama jest fajna , bawiła się z nią , pozwalała jej spać w swoim łóżku . Mała Lily godzinami mogła obserwować matkę , która szykowała się na wieczorne imprezy . Dopiero z biegiem lat , zrozumiała , że jej matka była zwykłą ćpunka i prostytutką . Okazywała jej czułośc tylko wtedy , gdy miała na to ochotę , ale gdy była na ‘’głodzie’’ … Córka często była bita , poniżana . Sprowadzała do domu swoich klientów , wtedy dziewczynka musiała spać na podłodze w kuchni .



‘’ Skończyłam 18 lat , opuściłam Dom Dziecka , w którym byłam przez całe 13 lat . Było ciężko , przeżyłam wiele . Nie jestem silna , wątpię w siebie . Wracają wspomnienia , nie mogę się od nich uwolnić . Trudne dzieciństwo , brak rodziny , ciepła , serdeczności . Miłości. To wszystko odcisnęło na mnie swoje piętno . Mam na imię Lilian Collins , ludzie mówią na mnie Lily . Boję się świata , tego co przyniesi przyszłość . Wszystko się pierdoli , Skarbie . ‘’

Cher Llody




Lily uważa ją za przyjaciółkę , ale tak naprawdę dziewczyna bardzo się myli . Cher jest przebiegła , pusta i nie przepada za swoją swoją współlokatorką , ale nie ma wyboru . Dziewczyna wychowana została przez cyniczną matkę i wiecznie zapracowanego ojca . Niczego jej w życiu nie brakowało , zawsze miała to co chciała . Zazdrości Lilianie tego , że chłopcy zwracają na nią większą uwagę , choć Lil nic sobie z tego nie robi .




‘’ Nienawidzę takich cnotek , jaką jest Liliana . Świętoszkowata suka , która zgrywa męczęnnicę . Jednak udaję , jeszcze kiedyś zemszczę się na niej , za to że musiałam ją znosić . A teraz przyjemność sprawia mi odbijanie jej każdego chłopaka jaki się napotoczy . Wystarczy , że zaproponuję im szybki numerek , a już są moi . Naiwna Lilian , taka głupiutka , niedoświadczona . Z przyjemnością ją zniszczę . ‘’

Najpierw miałam dodać bohaterów , a potem rozdział ,ale mi się pomieszało ;)

Tagi: bohaterowie
18.06.2014 o godz. 15:13
Ed Sheeran ‘’Drunk’’
Oczami Lilian :

Siedziałam po turecku na łóżku i słuchałam muzyki . Za godzinę miałam stawić się w nowej pracy , którą załatwiła mi Cher . Za pilnowanie dwójki rodzeństwa dostawałam zbyt mało pieniędzy , więc zostałam też kelnerką w klubie ‘’Black Magic’’ . Nie słyszałam wiele dobrego , o tym miejscu , ale nigdzie indziej nie chciano przyjąć dziewczyny bez jakiegokolwiek doświadczenia . Westchnęłam cicho myśląc o swoim nieciekawym położeniu, ale nie miałam już czasu na leniuchowanie . Wzięłam ciuchy , poszłam do łazienki i wzięłam szybki prysznic . Przygotowania do wyjścia skończyłam wpół do dwudziestej . Mój czas pracy wynosił 5 godzin . Od 8 wieczorem do północy . Nie uśmiechało mi się wracać samej w nocy , ale jakoś dam rady .
- Wychodzę . – krzykęłam do siedzącej w swoim pokoju Cher , na co dziewczyna niewyraźnie coś mruknęła . Była zajęta szykowaniem się na kolejną randkę . Wzięłam kurtkę i wyszłam na klatkę schodową . Nasi sąsiedzi z dołu znów się kłócili . Robili to prawie codziennie . Żał mi było ich dzieci . Po chwili znalazłam się na chodniku przed blokiem . Gdyby było mnie stać zamówiłabym taksówkę , ale nie mogłam pozwolić sobie na taką rozrzutność . Mocniej otuliłam się kurtką , ze zdenerwowania w mój żałądek zacisnął się w supeł .
Po około 10 minutach czarnoskóry ochroniarz prowadził mnie przez zatłoczony parkiet , w stronę biura właściciela klubu . W powietrzu czuć było dym papierosowy , mieszaninę perfum, oraz zapach alkoholu i potu z wielu ciał , które tańczyły na parkiecie . Przez drzwi weszliśmy do pomieszczenia , w którym siedziało troje mężczyzn . Dwóch było młodych , ten starszy pewnie był szefem . Przełknęłam nerowo ślinę , starałam się wyglądać na pewną siebie .
- Ty pewnie jesteś Lilian ? – mężczyzna wstał i podał mi ręke . Ilustrował moje ciało spojrzeniem swoich błękitnych oczu .
- Nowa tancerka ? – szatyn pijący burrsztynowy płyn nawet na mnie nie spojrzał .
- Nie , Lily jest nową kelnerką . Zaraz któraś z dziewczyn zaprowadzi cię do szatni i da roboczy strój . – gdy skończył mówić do środka weszła bardzo ładna rudowłosa dziewczyna .
- Hej Emma . – chłopak , który do tej pory się nie odezwał , uśmiechnął się do nowo przybyłej , na co ona zachichotała i uśmiechnęła się do niego zalotnie . – Wpadnij do mnie , gdy będziesz wolna . – gdy wychodziłyśmy rudo posłała mu całusa w powietrzu . Szłyśmy korytarzem , potem weszłyśmy do pomieszczenia , w którym znajdowały się szafki na kluczyk .
- Jestem Emma .
- Lily . – dziewczyna wskazała mi moją szafkę , dała do niej kluczyk , oraz odpowiednie ciuchy w moim rozmiarze . Nie czułam się w nich komfortowo . Spódniczka ledwo zakrywała mi tyłek , a dekolt bluzeczki odsłaniał prawie wszystko . Gdy szłyśmy w stronę cichszej części klubu zobaczyłam podesty , na których tańczyły młode kobiety poubierane w sexowną bieliznę . Facieci gapili się na ich piersi , tyłki , macali je . Emma wytłumaczyła mi wszystko , zaczęłam moją pracę .

Po dwóch godzinach moje nogi bolały niemiłosiernie . Pracowałam szybko , starając się spełniać wszystkie zamówienia . Tylko dwa razy się pomyliłam , ale wystarczyło parę usmiechów , by mężczyźni mi wybaczyli . Do stolika usiadło tych dwóch chłopaków , których widziałam u szefa . Inne kelnerki były zajęte , więc to ja musiałam ich obsłużyć .
- Co podać ? – nie patrzyłam na szatyna , tylko na jego kolegę , który wydawał mi się … Milszy , może mniej niebezpieczny ? Sama , nie wiem dlaczego właśnie takie określenia przychodzą mi do głowy .
- Dla mnie sex on the beach . Justin ? – zerknęłam na szatyna , który patrzył na mnie pożądliwie . Czułam , że się rumienię , a tego nienawidziłam .
- Brandy z lodem . Tylko szybko , Mała . – gdy odchodziła lekko klepnął mnie w tyłek . Poprosiłam barmana o trunki , podał mi je , a ja zaniosłam je do stolika . Chłopacy rozmawiali , obserwowali tłum jakby na kogoś czekali . Postawiłam szklanki na stoliku , oni mi zapłacili , a Justin nawet na mnie nie spojrzałam . Ucieszyłam się na to , potem gdy do ich stolika doszło jeszcze dwóch chłopaków inna dziewczyna poszła ich obsłużyć .

Oczami Justina :

Brunetka kręciła się między stolikami , podając drinki , zabierając puste szklanki . Była bardzo łąadna , ale na razie nie miałem czasu , by ją bajerować . Chris , Jordan oraz Malcolm patrzyli na mnie wyczekująco , zgasiłem fajka i skupiłem się na nich .
- Do odebrania mamy 16 kg towaru , dzielimy po 4 na głowę . Potem zawozimy utarg do Petera . Do Nowego Yorku jadą Chris i Jordan , my poszukamy klientów na większą ilość dragów . Mi przywieście trochę maryśki , gdy wrócicie zrobimy imprezkę , zaprosimy panienki . – uśmiechnęłem się i ruchem dłoni przywołałem rudowłosą laskę .
- Dwie kolejki dla nas .

Było parę minut po północy , gdy wyszedłem z klubu razem z blond pięknością . Gdy tylko wsiedliśmy do samochodu ręka dziewczyny znalazła się na moim kroczu . parking był prawie pusty , nie miałem ochoty zabierać panny do domu . Pozwoliłem , by rozpięła mi spodnie i wzięła do buzi sterczący członek . Dobrze robiła loda , czułem , że dochodzę , ale miałem ochotę na stosunek , więc przeciągnąłem ją na swoje kolana i ściągnęłem jej majtki . Poruszała się szybko , już po chwili osiągnąłem szczyt , a ona chwilę po mnie . Oparła się o mój tors , ręke wsadziłem do kieszeni w poszukiwaniu fajek , zapaliłem jednego i dałem się jej zaciągnąć . Suka wyszła z mojego auta bogatsza o 100 dolarów , ale mi było dobrze . Znała się na swoim fachu . Drzwi otworzyły się , a w nich ustała brunetka . Popatrzyła na pusty parking , chyba mnie nie zauważyła . Widać było , że się bała . No Justin , odwieź panienkę , ją możesz zabrać do siebie . W sekundzie podjąłem dezycję i otworzyłem szybę .
- Mała – krzyknąłem , a ona odwróciła się wystraszona . – Mogę cię odwieźć . – zaproponowałem , wahała się . Nie pociągała jej wizja ciemnych ulic .
- Nie , dam sobie radę . – odmówiła mi . A mi żadna panna nie odmawia .
- Jak chcesz . – zapaliłem auto i ruszyłam z piskiem opon . Idealnie zajechałem jej drogę .
- Wsiadaj . – warknąłem cicho , lekko zirytowany . Próbowała udawać pewną siebie , ale słabo jej to wychodziło .
- Nie .- jej głos drżał . Wyszedłem i ustałem naprzeciw niej . Była ode mnie dużo niższa , musiała podnieść głowę do góry , by na mnie spojrzeć . Oczy były wypełnione strachem .
- Marnujesz mój czas , więc rusz swój tyłek i wsiądź do tego pieprzonego samochodu ! – warnkąłem przysuwając się jeszcze bliżej jej ciała . Cofała się , ąz plecy oparła o mój samochód .
- Nie chcę z tobą jechać . – patrzyła na moje ręce , jakby zastanawiała się czy ją uderzę . Miałem wielką ochotę to zrobić , by nauczyć ją szacunku do mojej osoby , ale powstrzymałem się . Na razie .
- Dlaczego ? – starłem się okiełznać gniew , ona i tak wyglądała jakby miała zemdleć . Bojaźliwa dupa. - Bo się ciebie boję , nie znam cie . – złapałem ją za ramię i siłą zaciągnąłem do samochodu . Uparłem się , miało być tak jak sobie wymyśliłem . Wsiadłem do środka chwilę później . Brunetka spoglądała na mnie ze strachem w oczach .
- Gdzie mieszkasz ? – podała mi adres , potem zapatrzyła się w szybę i nie odzywała ani słowem . Może i trochę przesadziłem . – Prepraszam , Shwaty . Nie chciałem żeby tak wyszło. – delikatnie ścisnąłem ją za kolano , ale ona odsunęła nogę . Cnotka . Pracuje u Franka , a zachowuję się jakby nikt jej nigdy nie ruchał . W końcu i tak skończy jako striptizerka . Zajechaliśmy pod blok , w którym mieszkała , dziewczyna szybko chciała wysiąść , ale nie pozwoliłem na to . Już wcześniej zablokowałem zamek w drzwiach .
- Nie podziękujesz mi ? – lekko nachyliłem się w jej stronę . Poczułem zapach tytoniu , jakiś perfum i pomarańczy . Cholernie sexowna mieszanka . Jej wielkie oczy patrzyły na mnie z pewnym wahaniem i obawą . Przygryzła wargę , czym doprowadziła mnie do gorączki . Chyba nie zdawała sobie sprawy jaka jest ładna . Schyliła głowę , chowając się za ciemną kurtyną włosów . Z powrotem oparłem się o siedzenie , dopiero wtedy brunetka podniosła głowę i spojrzała na mnie .
- Dziękuję Justin . – jej głos zadrżał . Patrzyła mi prosto w oczy , miała naprawdę piękny kolor oczu . Zdziwiło mnie to , że zna moje imię , ale nie pokazałem tego po sobie .
- Do zobaczenia Lily . – powiedziałem , po czym mogliśmy usłyszeć charakterystyczny dźwięk odblokowanego zamka . Odjechałem dopiero wtedy , gdy weszła na klatkę i zamkneły się za nią drzwi .
W domu byłem dopiero po drugiej . W salonie walało się pełno puszek po alkoholu , popielniczki stały wypełnione po brzegi na szklanym stoliku . W pomieszczeniu unosił się słodki zapach maryśki . Widocznie reszta zrobiła imprezę i nie zaczekali na mnie .
Pierwszy rozdział za nami . Mam nadzieję , że chociaż trochę was to zaciekawiło i moje opowiadanie nie jest takie jak wszystkie inne o podobnej tematyce . Chciałabym żebyscie doceniły moje starania i zostawiły komentarz . To dla mnie bardzo ważne .

3 komentarze = następny rozdział


18.06.2014 o godz. 15:06
Nie jest to mój pierwszy blog , na pewno też nie ostatni . Jednak te opowiadanie będzie inne niż dotychczas .Będę pisała o Justinie Bieberze i Lily Collins . Wiem , myślicie sobie : "Kolejna fanka JB , która myśli , że umie pisać" . Nie obiecuję , że będziecie zachwyceni , ale może się wam spodoba . Bohaterów i prolog dodam w tygodniu .

Do następnego :*


18.png
Tagi: jb lc
13.06.2014 o godz. 12:51
killme
Paradise
Skąd: Poland
O mnie: *Nicki *16 lat *moda *taniec *pisanie
statystyki
sekcja użytkownika